Czy bohaterowie są już zmęczeni?

KOD Gdansk 4IX16Podczas gdańskiej demonstracji pod hasłem „Dość dyktatury!” region zachodniopomorski był chyba reprezentowany przede wszystkim przez koszalinian.
I nic w tym dziwnego jako, że nasze miasto znajduje się na wschodnim skraju regionu i do Trójmiasta mamy po prostu najbliżej.
Koszalińscy koderzy wybrali się do Gdańska zarówno pociągiem, jak i transportem prywatnym.

 

Grają bębny przed urzędem

Kiedy zbliżaliśmy się już do Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego, gdzie marsz miał się rozpocząć, minęliśmy kolumnę motocyklistów z flagami KOD-u. To motoKOD, czyli ekipa, z którą do Trójmiasta przyjechał Mateusz Kijowski.
OK, motocykliści wyglądają barwnie, obecność lidera cieszy, pod urzędem grają bębniarze, zbiera się fajna, barwna grupa, tylko dlaczego ta grupa jest tak mała?
Ilu nas jest – kilkaset osób, może tysiąc? Przecież 3 maja br. ulicami Gdańska przemaszerowały dziesiątki tysięcy koderów. Wiemy, bo też w tym tłumie szliśmy.
Na szczęście napływają kolejni demonstranci i kiedy już maszerujemy w kierunku Krzyży, jest nas trochę więcej.
„Gazeta Wyborcza” doliczyła się 2,5 tys. manifestantów, a organizatorzy trzech tysięcy.
Fajnie, ale to nadal za mało jak na Trójmiasto. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy reżim spuścił ze smyczy nazistowskie bojówki.
Czy ludzi odstraszyła padająca mżawka czy też już pogodzili się z demontażem demokracji i próbują sobie jakoś ułożyć życie w warunkach rodzącej się dyktatury, a może poczuli się zrażeni wojenkami w KOD-zie – to temat na osobną dyskusję.

Koszalin Obroni Demokrację

Na szczęście ci, którzy przybyli, nie zawodzą – transparenty jak zwykle są kozackie. Mnie najbardziej się podoba „Strefa wolna od apelu smoleńskiego” i „Strefa wolna od pomysłów prezesa”. My mamy niewielki transparent z hasłem „Koszalin Obroni Demokrację”. Niesiemy też flagi KOD-u i europejskie.
Pod Krzyżami jako jedna z pierwszy osób przemawia regionalny koordynator Radomir Szumełda, tydzień wcześniej zaatakowany przez bandziorów w czasie pogrzebu zamordowanych przez UB antykomunistycznych partyzantów „Inki” i „Zagończyka”.
Mówca podkreśla, że choć nie można kwestionować winy bezpośrednich sprawców ataku, to za atmosferę przyzwolenia na działalność bojówek odpowiada przede wszystkim pewien szeregowy poseł rządzącej partii.

Drabinka niczym szczyty Himalajów

Pomysłodawca idei KOD-u Krzysztof Łoziński wspomina swoją działalność w KOR-ze i pierwszej „Solidarności”.
Opowiada też o swojej mamie, nieżyjącej już żołnierce Armii Krajowej.
Dodaje złośliwie, że sam wchodził niegdyś na najwyższe szczyty Himalajów i Karakorum, podczas gdy naszymi przeciwnikami dowodzi ktoś, kto nie potrafi samodzielnie wspiąć się na drabinkę. Mówcy odpowiadają śmiechy i skandowanie: „Solidarność” oraz „Cześć i chwała bohaterom”.
O swojej działalności w antyhitlerowskim ruchu oporu oraz w pierwszej „Solidarności” opowiada też była wicemarszałkini Sejmu Olga Krzyżanowska.
I to wystąpienie zostaje nagrodzone owacją.
Manifestantom podoba się też przemówienie posła Bogdana Borusewicza, filozofa Jana Hartmana oraz dwóch młodych koderek.
Pięścią i pałą KOD-u nie rozwalą! – intonuje na koniec Mateusz Kijowski.
Też wierzę, że nie rozwalą.
Oby jednak nie rozwaliły nas wewnętrzne konflikty, zniechęcenie i zmęczenie, jak to się w sumie stało z pierwszą „Solidarnością”.
Im dłużej będzie trwała dyktatura, tym boleśniejsze i trudniejsze może być z niej wychodzenie.

 

Zdjęcie: Biuro Prasowe KOD Wielkopolskie

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT