Dlaczego ONI nienawidzą ludzi dobrych, wolnych i szczęśliwych? Woodstock, Dni Młodzieży, terroryści i PiSlamizacja

W dniach rozedrgania medialnego wywołanego wstrząsem brytyjskiego brexitu i entuzjazmu meczami na Euro, szeroka opinia publiczna mogła przeoczyć pewną kuriozalną informację.
Kontrolowane centralnie instytucje rządowe postanowiły po raz kolejny rzucić kłody pod nogi Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Święto fundacji, Przystanek Woodstock, gromadzi co roku ponad pół miliona ludzi. Organizatorzy mają ponad dwie dekady doświadczenia i robią to doskonale. Nieszczęśliwe wypadki czy łamanie prawa zdarzają się znacznie rzadziej per capita niż w reszcie populacji. Natomiast w tym roku, zaledwie 3 tygodnie przed imprezą, organizatorzy zostali zaskoczeni narzuceniem imprezie statusu i rygorów imprezy podwyższonego ryzyka.

Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim dwie rzeczy: potężne wydatki, środki na które trzeba znaleźć w bardzo krótkim czasie, oraz psucie słynnej na cały świat niesamowitej atmosfery imprezy ograniczeniami typu płot otaczający festiwal, kontrole na wejściach, obecność agencji ochrony.

Jurek Owsiak, cytując treść decyzji nie krył, że jest zarówno zaskakująca jak i kompletnie nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. “Takie stwierdzenia jak »możliwość wystąpienia przejawów nienawiści na tle narodowościowym, kulturowym, etnicznym czy wyznaniowym«, lub to, że »Przystanek Woodstock może być obiektem zainteresowania środowisk skrajnie nacjonalistycznych oraz skrajnych środowisk lewackich« można by porównać do przewidywań, że pierwszego dnia festiwalu spadnie śnieg”. Ciekawe, dlaczego Władze nie dodały tam jakże teraz propagandowo nośnego islamskiego terroryzmu.

“Jest nam przykro, że po tylu latach wzorowej postawy w czasie kolejnych Przystanków Woodstock, zostaliście w ocenie administracyjnej uznani za ludzi, do których się nie ma zaufania.” – przeprasza uczestników Owsiak. – “Ale wiemy, że ci, którzy zdecydowali o nadaniu statusu podwyższonego ryzyka, nie na muzyce będą się skupiali. Festiwal będzie pod ogromną kontrolą.”

Wolność, kocham i rozumiem
Festiwal, którego istotą wcale nie są koncerty. Znajdują się dopiero na trzecim miejscu Woodstockowych idei: “Miłość, Przyjaźń, Muzyka”. Miejsce to w niesamowity sposób wyzwala w ludziach Dobro. Wszyscy którzy tam się znaleźli po raz pierwszy zaskoczeni są niespotykanym nigdzie indziej klimatem braterstwa pomiędzy woodstockowcami. Ludzie którzy się nie znają, którzy nie są połączeni żadną konkretną ideologią czy światopoglądem, są dla siebie nawzajem serdeczni, otwarci, dzielą się tym co mają, nawet jeśli mają niewiele, pomagają, czy to przy rozbiciu namiotu, czy w dotarciu do domu. Wystarczy napisać na kartoniku, czego potrzebujesz, i wyjść na główną drogę, a zaraz ktoś ci to da: czy to bułkę, czy piwo, czy transport, czy szluga, czy przytulenie. Może to dzięki temu, że jadąc na ten festiwal WOLNOŚCI, odrywamy się od codziennych frustracji, pracy, rodziny, szkoły; nie musimy nic, możemy wszystko; a jeśli możemy wszystko, robimy to, co jest najbardziej naturalne dla człowieka: dobro.

Dlaczego Nadprezesowi i jego Partii jest nie po drodze z ludźmi dobrymi? Ludźmi którzy poświęcają swój czas, energię i pieniądze by wyposażać szpitale w sprzęt medyczny? Dlaczego Władzę tak uwiera wolna zabawa pod festiwalowymi scenami i wolna miłość pod woodstockowymi namiotami?

„Bo ludzi wolnych nie można kontrolować. Ludźmi szczęśliwymi nie da się manipulować, nie mają frustracji, które można by przekuć w nienawiść i skierować ją przeciwko swoim politycznym wrogom.”

Wolność to to, co najbardziej przeraża ludzi ogarniętych obsesyjną żądzą władzy, kontroli i narzucania swojej, jedynie słusznej, woli i wizji świata innym ludziom. Fakt, że inni ludzie mogą się od nich różnić, budzi w nich nienawiść, a myśl, iż mogliby tę swoją inność realizować i robić to co sami chcą, a nie to co się im nakaże – lęk.

PiS obciąża finansowo imprezę Fundacji, która włożyła tylko w tym roku 73 miliony złotych do budżetu w postaci sprzętu medycznego dla państwowych szpitali. Z tego samego budżetu daje lekką ręką 80 milionów na organizację imprezy organizowanej przez Kościół Katolicki pod nazwą “Światowe Dni Młodzieży”. Imprezę, która w przecieństwie do Przystanku Woodstock jest płatna dla uczestników – od 150 do 690 zł. Nawet wolontariusze pracujący przy ŚDM i nie otrzymujący wyżywienia muszą płacić za bycie wolontariuszem!

Co więcej, ŚDM nie ma statusu imprezy podwyższonego ryzyka, chociaż wyżej cytowane określenia, zawierające słowa “skrajny nacjonalizm”, “nienawiść na tle wyznaniowym i etnicznym” zastosowane bezpodstawnie do Woodstocku, mają znacznie wyższe prawdopodobieństwo realizacji właśnie na wydarzeniu religijnym. I wcale nie mówię tu o mogących zaatakować chrześcijan “islamistach”, którymi straszy się obywateli po to, by przepchnąć ustawy “antyterrorystyczne”, dające rządowi narzędzia do represjonowania swoich przeciwników politycznych. Mówię to tym, że Kościołowi, partii rządzącej i grupom nazistowsko-faszystowskim jest razem po drodze; ich “cywilizowani” liderzy rzucają w niewiernych, niebiałych, nieheteronormatywnych “tylko” słowami, a dobrze zbudowani młodzieńcy z orłami i kotwicami na koszulkach, którym wmówiono że na tym polega patriotyzm, przekuwają ich słowa w rękoczyny, których sprawców się nie wykrywa.

Flaga Polski nad “narkomanami i brudasami”
Co roku w momencie otwarcia Woodstocku nad główną sceną przelatywała eskadra samolotów Iskra, które zostawiały biało-czerwony ślad na niebie: polską flagę. W tym roku nagle okazało się, że ich nie będzie. Fundacja nie mówi dlaczego, ale wystarczy inteligencji tylko nieco wyższej od pantofelka, by się domyślić. Przecież to są samoloty wojskowe; minister Macierewicz może by się i zgodził na ich przelot, ale jedynie pod warunkiem by wypisały na niebie imiona ofiar katastrofy smoleńskiej. Uczestnicy festiwalu wpadli na pomysł, że w takim razie, skoro nie będzie biało-czerwonej na niebie, zrobią ją na ziemi, ubierając się w odpowiednie kolory pod sceną.

“Mojej córki by nie było”
Kiedy w 1991 roku Wielka Orkiestra zaczynała zbierać pieniądze na ratowanie życia dzieci, wyręczając niewydolne państwo, nie było jeszcze internetu. W czasie tegorocznego styczniowego finału nie byłam w stanie powstrzymać łez kiedy na facebooku WOŚP pojawiały się zdjęcia i wpisy: “moja córka żyje dzięki sprzętowi kupionemu przez Orkiestrę; teraz sama jest wolontariuszką”, “gdyby nie inkubator kupiony przez WOŚP mojego wnuczka by nie było” – a tymczasem Ziemkiewicz i bratanica Prezesa porównywali największą w Europie imprezę charytatywną do działalności Gierka i Hitlera. Rządowa telewizja puszczała reportaże o działalności… kościelnego Caritasu. Tysiące dzieci biegały po zaśnieżonych miastach z puszkami, a w tym czasie Sejm przyznawał ojcu Rydzykowi miliony dotacji, a poseł Pięta z sejmowej mównicy zapowiedział, że każdy urzędnik który weźmie udział w tej „hucpie” powinien nazajutrz natychmiast się zwolnić (szkoda, że nie zrobił tego naczelny notariusz R.P., Andrzej Duda, który przekazał na licytację swoje narty). A rekordowy wynik tegorocznej zbiórki, ogłaszany jak co roku 8 marca, został wspomniany na „narodowej” antenie raz, w TVP 2, o 15:40. 73 mln zł to prawie półtora raza więcej niż w ubiegłych latach, kiedy zbierano 50 mln z hakiem.
Ale to Owsiak jest “ten zły”.

“Moja racja jest najmojsza”
Jurek Owsiak odszedł wkrótce potem z radiowej Trójki. W czasie ostatniej audycji oświadczył na antenie że nie jest w stanie pogodzić się z tym, co dzieje się w urządowionej rozgłośni, która wcześniej była kultowa dla pokoleń Polaków. Powiedział też: “jeśli miałby to być ostatni Przystanek Woodstock, to niech będzie najpiękniejszy, najcudowniejszy, aby można go było wspominać do końca życia” Dla nas są to przerażające słowa, bo oznaczają, że ryzyko że rząd zniszczy festiwal, jest realne. Dla nas jest Woodstock jest największym świętem w roku, ważniejszym i piękniejszym niż Boże Narodzenie, urodziny czy cokolwiek innego. Wspomnienia z poprzednich i nadzieja na kolejne dają nam energię na cały rok, jemu podporządkowujemy wszystkie inne swoje plany. Rozmawiam z Pauliną, lat trzydzieści kilka, która jeździ na Woodstock ze swoją córką.

“O co tu chodzi?” – pytam. “Czy ci ludzie chcą zniszczyć wszystko, co w tym, kraju dobre?” – “Nie. Oni chcą zniszczyć wszystko, co nie jest ICH”.

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT