Wojna polsko – polska o historię

Frontów w tej wojnie jest kilka. Bohaterowie Powstania Warszawskiego, żołnierze podziemia walczący z władzami PRL-u, katastrofa smoleńska, jednak wojna największa to wojna o historię Solidarności.

Po jednej stronie są w większości ci, którzy czują się zrealizowani w nowym systemie gospodarczym. Po drugiej stronie znajdują się niezadowoleni z przemian ustrojowo – gospodarczych jakie w ostatnich 26 latach dokonały się w Polsce.
Często niezadowolenie to wynika z faktu, że zmiany ustrojowe nie poprawiły sytuacji materialnej tej grupy osób lub nie dały im takiej pozycji społecznej, na jaką w ich opinii sobie zasłużyli. Grupa Zadowolonych raczej nie szuka sobie większych uzasadnień, dlaczego akurat jest w dobrej sytuacji. Jej narracja jest prosta – jest fajnie, cieszmy się życiem.
Narracja Niezadowolonych jest oczywiście dużo bardziej rozbudowana. Musi ona przede wszystkim dać odpowiedź na pytanie: z czyjej winy znaleźli się oni w tym miejscu, w którym są, bo przecież nie ze swojej własnej.

Grzech pierworodny polskich przemian ustrojowych lat 90-te

Wskazanie jest proste. Winnym jest brak rozliczenia polskich działaczy komunistycznych na progu przemian ustrojowych i dopuszczenie ich bez większych ograniczeń do funkcjonowania w gospodarce po roku 1989. To pozwoliło byłym PZPR-owcom po części uwłaszczyć się na majątku państwowym lub stworzyć dochodowe interesy przy wykorzystaniu dotychczasowych wzajemnych powiązań tych osób oraz kapitału zgromadzonego jeszcze za czasów PRL-u.
Nazwijmy to grzechem pierworodnym polskich przemian ustrojowych lat 90-tych.

Co ciekawe, w narracji tej nie tyle są istotni ci byli działacze PZPR, ile osoby, które im na to pozwoliły, czyli działacze polskiej opozycji antykomunistycznej lat 80. To oni stali się wrogami numer jeden Niezadowolonych. Jednak nie wszyscy. Ba, nawet nie wszyscy ci, którzy uczestniczyli w obradach Okrągłego Stołu, podczas których w myśl tej narracji dobijano targu z komunistami i Polskę przehandlowano.
Jak więc rozpoznać, którzy dawni działacze opozycji są wrogami, a którzy nie? Odpowiedź znowu jest prosta: Wrogami są ci, którzy należą do grona Zadowolonych, bo to oznacza, że weszli w układ z komunistami i dzięki temu zyskali na przemianach ustrojowych, wobec tego już w czasach „Solidarności” lat 80. byli związani z władzami PRL-u i pewnie powiązani z SB.

Oskarżenia takie kierowane są więc wobec wszystkich dysydentów lat 80., którzy współtworzyli przemiany ustrojowe na początku lat 90-tych, to jest do Lecha Wałęsy, Adama Michnika, Tadeusza Mazowieckiego, Jacka Kuronia i wielu innych.
Oczywiście jeżeli jakiś dysydent związał się z obozem Zadowolonych w okresie późniejszym, jest on natychmiast również uznawany za wroga, który na pewno był powiązany wcześniej z władzami PRL-u, a jego zasługi (niepodważane dotychczas) są niezwłocznie marginalizowane, tak jak to się stało na przykład z Henryką Krzywonos (wydanie „wSieci” nr 1 (162) 2016).
Na każdego coś się znajdzie. A to, że zna kogoś z SB albo jeździł z nim samochodem. I nieważne, że w wyniku pobicia przez SB w trakcie jednego z przeszukań Henryka Krzywonos poroniła dziecko. Nieważne, że wskutek tego dzieci swoich już nie mogła mieć. „Kolaborowała z SB, sprzyjała uwłaszczeniu się komunistycznej nomenklatury i dlatego inny kolaborant premier Donald Tusk przyznał jej emeryturę specjalną w wysokości 3500 zł miesięcznie za wybitne zasługi dla naszego kraju.
Inny przykład sprzed paru dni. W wypowiedzi dla Gazety Wyborczej wydanie szczecińskie z dnia 22.08.2016 r. Mieczysław Jurek, szef NSZZ „Solidarność” Pomorza Zachodniego, powiedział: „Wiem, że niektórzy nasi byli działacze poszli niewłaściwą drogą i są po stronie KOD-u. Dziwię się, że osoby, które mają ogromne zasługi dla tworzenia Solidarności, teraz biorą udział w marszach KOD-u. To może oznaczać, że nieszczerze działali w naszym związku.”

Taka jest logika Niezadowolonych. Cały ten wielki zryw Polaków, który przeszedł do historii światowej, przerabiany jest na zorganizowany spisek służb bezpieczeństwa PRL mający na celu obalenie komunizmu i zyskanie na przyszłych przemianach ustrojowych.
Prowadząc dalej tę logikę należy uznać, że największymi bohaterami naszej bezkrwawej rewolucji są w rzeczywistości Jaruzelski i Kiszczak.

Jaką mieliśmy alternatywę?

Opuśćmy jednak tę spiskową mgłę absurdu i wróćmy do poważnego tonu wywodu.
Grzech pierworodny naszych przemian ustrojowych niewątpliwie miał miejsce. Jest to rzecz bolesna dla wielu osób, które w czasach PRL-u były poszkodowane, bo nie chciały wchodzić w układ z komunistyczną władzą i czerpać z tego tytułu profitów, a po przemianie ustrojowej też niewiele zyskały bądź wiodło się im jeszcze gorzej.
Jednak trzeba też sobie z drugiej strony zadać pytanie: Jaką mieliśmy wtedy alternatywę?
Z jednej strony handel przy Okrągłym Stole, w którym komuniści zyskują swobodną możliwość funkcjonowania w nowym ustroju i w zamian za to oddają władzę, co de facto się stało. Zrobiliśmy bezkrwawą rewolucję – rzecz bez precedensu w historii świata.

Drugą opcją na progu przemian było postawienie sprawy na ostrzu noża. Komunizm był już przecież słaby. Można było rzec aparatczykom: zabieramy wam waszą władzę, wasze domy, wasze samochody, wszystko to, czego dorobiliście się za PRL-u i wszystkich decyzyjnych urzędników wsadzamy do więzień.
Czy ktoś jest w stanie sobie wyobrazić, że w obliczu takiej alternatywy ludzie PZPR by odpuścili? Czy nie broniliby się? Czy „Solidarność” była wtedy tak silna, by wyprowadzić ludzi do bratobójczej walki?
I czy w ogóle rozwiązanie to byłoby słuszne? Przecież jeszcze do początku lat 90-tych stacjonowały u nas radzieckie wojska!
Czy wobec tego nie byłby to kolejny tragiczny zryw, jak na przykład Powstanie Warszawskie? Znowu Polacy pokazaliby wielki hart ducha, ponieśli wielką ofiarę i rozlałyby się rzeki krwi, a system komunistyczny by się zabetonował na kolejne dziesięciolecia?

Na progu przemian ustrojowych w Polsce decyzyjni działacze opozycji położyli na szali dwie wielkie sprawy – na jednej honor, a na drugiej wolność.
Mogli wybrać tylko jedną z nich, a drugą musieli stracić.
Wybrali wolność i chwała im za to. Czy jeśliby postawili na honor i przyparli komunistów do muru, chcąc zabrać im wszystko, to też teraz żylibyśmy w wolnym świecie?
Według mnie niekoniecznie, bo trzeba by im było wydrzeć to nożem i karabinem, a ci by się dziko bronili, jak ranne zwierzę.

Piewcy narracji Niezadowolonych, aktualnie nami rządzący, nie pytają się o alternatywy dla tamtych czasów, widzą świat tylko zero-jedynkowo, bez światłocienia.
Tak naprawdę ich jedynym celem jest powiązanie niezadowolenia wynikającego z gorszej niż oczekiwana sytuacji materialnej części społeczeństwa ze swoimi przeciwnikami politycznymi.
A że przy okazji depczą triumf w skali światowej w historii naszego narodu, to bez znaczenia, bo liczy się dla nich tylko doraźna korzyść polityczna, nic więcej.

 
Zdjęcie Okrągłego Stołu: Patryk Matyjaszczyk, Wikimedia Commons, licencja CC BY SA 3.0

Share Post
Written by
No comments

LEAVE A COMMENT