Żarty się kończą, a może nawet już się skończyły…

autorką tekstu jest Grażyna Olewniczak

 

fot. pch24.pl

Ostatnio mamy wysyp wywiadów i artykułów poświęconych KOD-owi… Wcale nie uważam tego za pozytywne, bo nie o to chodzi, żeby o nas mówiono, ale żebyśmy kimś byli.

Zaczęliśmy pełnić rolę takiego celebryty, co to może coś zrobił, ale generalnie jest znany z tego, że jest znany. Przeczytałam wywiady z Krzysztofem Łozińskim i Mateuszem Kijowskim. U tego pierwszego zobaczyłam obraz KOD-u wpisany w pejzaż Polski, u tego drugiego ponownie usłyszałam gładkie słowa, które nie niosą w sobie żadnych treści. Nie będę cytować, bo uważam, że każdy może przeczytać i może wyrobić sobie swoje zdanie, nawet inne zdanie niż ja.

fot.Jan Rusek, agencja Gazeta

To wszystko skłoniło mnie to zastanowienia się nad nazwą naszego stowarzyszenia.

KOMITET OBRONY DEMOKRACJI

KOMITET, to według słownika języka polskiego PWN, grupa osób powołanych do wykonania określonych zadań.
Grupa osób, a nie jeden lider. Grupa osób, która ze sobą współpracuje, żeby wykonać określone zadania. Jakie zadania? Po co ma je wykonać? Dlaczego ma je wykonywać? W poprzedniej notatce zadawałam te pytania i otrzymałam jedną odpowiedź, którą w najbliższym czasie przedstawię.
Wiemy już czym jest komitet i teraz możemy się zastanowić, czy ta nazwa jest adekwatna do sytuacji, w której się znaleźliśmy.
OBRONA i znów będę się posiłkować słownikiem języka polskiego PWN

  1. odpieranie napaści; bronienie;
  2. strzeżenie kogoś lub czegoś przed niebezpieczeństwami ; ochrona;
  3. coś, co stanowi osłonę przed niebezpieczeństwem;
  4. działania wykonywane przez adwokata oskarżonego, zmierzające do wykazania niewinności lub zmniejszenia odpowiedzialności podejrzanego

Zajmijmy się tą obroną. Obrona przed działaniami rządzących. Zaczęło się od Trybunału Konstytucyjnego. W tej obronie byliśmy nawet konsekwentni. Do końca, aż do końca kadencji profesora Andrzeja Rzeplińskiego, który stał się synonimem istnienia niezależnej instytucji. Później już z tą obroną nie szło tak dobrze. Przyszedł nawet moment, kiedy to my zaczęliśmy się bronić przed tym co sobie zgotowaliśmy. Dobrze, nie będę owijać w bawełnę. Bronić się przed tym, co zgotował nam Mateusz. Tak. Nie ci, co wynieśli, bo nawet tajemnice CIA mogą ujrzeć światło dzienne i zrzucanie na to, że ktoś „wyniósł” to bzdura. Musieliśmy się bronić przed naszymi sympatykami, którzy zobaczyli, że pozbyliśmy się broni, czyli „straciliśmy dziewictwo”, a później kręcenie, półprawdy, stanie murem, a nie prosto i tak jak należy. Według mnie – kręcenie od początku, ale to moja opinia. Tu kłania się punkt 4-ty. Wykazanie niewinności lub zmniejszenie odpowiedzialności. Pomieszały się znaczenia, bo chyba nie o takie znaczenie obrony chodzi…
Przejdźmy do kolejnych punktów. Ochrona i osłona przed niebezpieczeństwem. Punkt 2 i 3 łączą się ze sobą. Moim zdaniem powinniśmy chronić innych przed zakusami autorytarnymi władzy. Jak ich chronić? Według mnie jedyną drogą ochrony ludzi jest ich uaktywnienie, a przez to stworzenie ze zwykłego zjadacza chleba obywatela. Świadomego obywatela, który, dzięki naszej pomocy dowie się gdzie ma złożyć petycję, gdzie ma się udać, żeby zorganizować na placyku przed domem zabawę sąsiedzką, albo gdzie może uzyskać pomoc kobieta, która spotyka się z przemocą i wreszcie to od nas mogliby się wszyscy wokół nas dowiedzieć w jaki sposób zorganizować protest, który będzie rodzajem oporu…
Tego rodzaju działalności właściwie nie podjęliśmy. Większość z nas upoiła się liderem i marszami. Tak marsz też jest rodzajem oporu, ale opór to cała masa innych spraw, które mogą być dolegliwe dla władzy. Upoiliśmy się barwnością protestów, nawet nie biorąc pod uwagę, że były one liczne jak na nasze warunki, tylko wtedy, gdy były organizowane z innymi.
I tu bardzo łatwo przejść do słowa demokracja.

dlademokracji.pl

DEMOKRACJA, to według słownika języka polskiego PWN,

  1. «ustrój polityczny, w którym władzę sprawuje społeczeństwo poprzez swych przedstawicieli; też: państwo o takim ustroju»
  2. «forma organizacji życia społecznego, w której wszyscy uczestniczą w podejmowaniu decyzji i szanują prawa i wolność innych ludzi»
  3. «partia popierająca rządy i idee demokratyczne»

Punkt 1-wszy i 3-ci jest oczywisty i nie będę tu pisać o zasadach państwa demokratycznego. Wyborach, trójpodziale władz, kompetencjach, czy zasadach, chociaż o zasadach pewnie pisać by trzeba było, bo łączą się one z tym, co nazywamy wolnością, a wolność, to nie tylko możliwości, ale i odpowiedzialność.
Dla mnie interesujący jest punkt 2-gi. Forma organizacji życia i uczestniczenie. Demokracja, to ciągłe kompromisy, to porozumiewanie się z innymi w celu osiągnięcia określonych celów lub pokonywania przeszkód, które do tego celu przeszkadzają dojść. Ostatnio coraz częściej pojawiają się zaproszenia na protesty w różnych sprawach już nie tylko tego samego dnia, ale również o tych samych godzinach. Coś jest nie tak, ale co? Organizujemy się zupełnie inaczej niż nakazywałaby demokracja. „Każdy sobie rzepkę skrobie”. Dlaczego? Bo nie umiemy się ze sobą porozumiewać. Nie potrafimy ustalić priorytetów, żeby bazować na nich i wspólnie chronić określonych wartości. Nie umiemy zwyczajnie zwrócić się do innych i zaproponować im wspólne działanie. Nie mówić tym innym, że KOD jest taki fantastyczny, ale zapytać: jak możemy wam pomóc.

Są oczywiście przeszkody, o których już wspomniałam omawiając sprawę obrony. Kobiety będą mieć problem, kiedy twarzą protestu będzie Mateusz Kijowski, politycy będą mieli problemy, bo nawet, jeśli sami kręcą to wolą stać na scenie z tymi, którzy mają czystą kartę … Napiszę jeszcze raz. „Straciliśmy dziewictwo” i jak kiedyś jeszcze chętnie widziano „nasze wojsko” na innych protestach, tak teraz już tak chętnie nas nie widzą.
Powinna się też zmienić narracja. Hasła się wyświechtały. Zaczęły być pustosłowiem. Nie niosą w sobie żadnych treści. Po raz kolejny wykrzykiwać; „wolność, równość, demokracja” przestało być atrakcyjne. Bez podbudowy intelektualnej dalej się nie zajedzie. Bez tego, o czym pisałam, czyli ochronie człowieka i tworzeniu z niego obywatela daleko nie zajedziemy.

Czym jest teraz Komitet Obrony Demokracji?

Każde słowo zawarte w tej nazwie ma znaczenie i właściwie wszystkie te słowa zostały przez nas sprzeniewierzone.

kod.org.pl

Mamy szansę, poprzez wybory, na nowe otwarcie. Na osadzenie KOD-u w tej sytuacji politycznej, w jakiej się znaleźliśmy, a sytuacja ta nie jest optymistyczna. To naruszanie praw człowieka, to przechodzenie z ustroju demokratycznego do autorytarnego.
Ta sytuacja wymaga zupełnie innego sposobu działania niż dotąd. Może właśnie wymaga literalnego zastosowania znaczenia słów zawartych w nazwie i przywrócenia pamięci tego, co było. To już nie okrągłe i populistyczne słowa, ale poważne potraktowanie wypowiadanych słów i poważne zachowania.
Żarty się kończą, a może nawet już się skończyły …

 

 

tekst opublikowany pierwotnie na stronie fp Inicjatywa „Przyszłość KOD”

Share Post
Written by
No comments

LEAVE A COMMENT