Dziś kończy się kampania wyborcza

Anna Rybakiewicz komentuje:

Hmm, mam wrażenie, że większość Polaków czeka na ten moment z utęsknieniem, ale też z niepokojem wyczekujemy niedzielnego wieczoru i poniedziałkowego poranka.

Jaka będzie Polska przez następne 4 lata?
Inna?
Taka sama?

Ja wiem jedno, nie chcę Polski PiS. I nie chodzi o rozdawnictwo publicznych pieniędzy, ani chyba nawet nie o demontaż demokracji.
Nie chcę państwa, w którym ludzie się nie lubią, nie szanują, w którym władza mówi, że ludzi o innych poglądach politycznych, innym wyznaniu czy orientacji seksualnej należy traktować jak wrogów.

Wszyscy obserwujemy, jak podczas spotkań rodzinnych czy nawet wśród przyjaciół polityka stała się tematem tabu; unikamy tego tematu, żeby ludzie się nie pobili. To nie jest normalne, i nie jest to efektem ubocznym obecnie prowadzonej polityki, to jej cel! Jeśli ludzie nie będą wymieniać się poglądami, nie będą dyskutować nie będzie krytyki. Zatomizowane społeczeństwo jest niezdolne do zjednoczenia przed złem.
Stawiam dolary przeciwko orzechom, że nie ma dziś w Polsce ludzi, którym w takiej atmosferze żyje się komfortowo.

Ale wyniki sondaży niepokoją, bo o konieczności zmian mówią te same głowy, którym już kilkukrotnie społeczeństwo pokazało czerwoną kartkę. Ludzie instynktownie słyszą tę fałszywą nutę, której nie są w stanie zagłuszyć nawet najmądrzejsze słowa. Ludzie nie chcą, żeby było jak było, chcą by było lepiej, inaczej. Jak ma wyglądać to „lepiej” i „inaczej” – jeszcze do końca nie wiemy, ale zdecydowanie nie chcemy pogardy, która wylewa się z każdej strony sceny politycznej.
Trochę to wszystko gorzkie, ale jak większość obywateli, którzy w sercu mają demokrację czuję po prostu zawód i rozczarowanie, bo wiara w inny poziom polityki w Polsce jest coraz słabsza.
Wybory to moment weryfikacji dotychczasowych polityków, ale też udzielenie kredytu zaufania nowym. Ale nie może to być plebiscyt popularności twarzy z bilbordów, o których nie jesteśmy w stanie powiedzieć kompletnie nic.

Wybierzmy kandydatów, których kapitałem jest cztery lata życia pozostawione na ulicach Polski, wśród ludzi i w walce o demokratyczną Polskę. Widzicie tych ludzi też dziś na ulicy, nie na konferencjach prasowych i na bilbordach, bez ogromnego zaplecza finansowego i organizacyjnego, ale realnie pracujących w deszczu i wietrze, spotykających się z ludźmi i przyjmujących krytykę. Ostatnie cztery lata mogą się jednak pozytywni przysłużyć Polsce, mamy szansę przebudować scenę polityczną. Ale musimy wybrać prawdziwych wojowników.

Magdalena Filiks to mój okręg wyborczy i moja kandydatka, ale są też moi koledzy w innych częściach Polski – Radomir Szumełda w Gdyni, Jarosław Marciniak w Zabrzu i Jakub Karyś w Rzeszowie. Te formalne zwroty dziwnie brzmią, znamy się od czterech lat, bo połączył nas PiS 🙂 Magda, Radek, Jarek i Kuba różne charaktery, różne historie, przeciwległe części Polski, a jednak podobni. Podobni w wizji Polski demokratycznej, solidarnej, tolerancyjnej. Uparci, konsekwentni. Pokazali, że potrafią walczyć o swoje przekonania bez względu na to czy im się to opłaca. Jestem pewna, że byliby na posiedzeniu Sejmu, podczas nocnego przemówienia Rzecznika Praw Obywatelskich czy podczas głosowań o postawienie Ziobry przed Trybunałem Stanu.

Życzę sobie i wszystkim Polakom żyć w kraju, w którym ten kto ma inne poglądy nie będzie kanalią, zdrajcą ani komunistą, a ludzie na ulicy nie będą Chińczykami. Życzmy sobie Polski, w której media państwowe znów staną się mediami publicznymi, w niezawisłych sądach sądzić będą niezależni sędziowie, a posłowie będą służyć społeczeństwu, a nie nim rządzić.

Share Post
Written by
No comments

LEAVE A COMMENT