Mnietoniedotyczyzm wspiera kaczyzm. Czy jesteśmy już na równi pochyłej?

Śnieżny poranek 11 listopada. Pociąg Szczecin-Warszawa. Pasażerowie, dwóch młodych ludzi, prowokacyjnie głośno rozmawiają na temat zasad uczestnictwa w ich ruchu. Z ciekawości wchodzę na stronę webową organizacji. Modlitwy przebłagalne za masturbację, oglądanie pornografii, seks przedmałżeński. „Zbrodnie” te opisane jak najgorsze rzeczy, które może zrobić człowiek. Modlitw przebłagalnych za pobicie czarnoskórego lub geja jakoś tam nie znalazłam. A dwaj głośni chłopcy, z białoczerwonymi opaskami i orłami na odzieży, kilka godzin później szli w marszu, gdzie niesiono wielkie napisy „Śmierć wrogom ojczyzny”.

Młodzieńcy tacy dotąd znani byli z corocznych przemarszy przez większe miasta. Na marszach tych palą kukły i flagi innych nacji oraz publicznie i na głos deklarują nienawiść i wolę bicia i zabijania różniących się od nich kolorem skóry, przynależnością etniczną, wyznaniem, orientacją seksualną i poglądami socjoekonomicznymi (wspólna nazwa: „wrogowie ojczyzny”). Dodatkowo są nafaszerowani zasadami katolicyzmu, prowadzącymi w nieunikniony sposób do frustracji seksualnej. Psychologia dawno już udowodniła, że kto nie kocha, ten bije/zabija. „MAKE WAR, NOT LOVE”. Presja na zachowanie „czystości” służy zatem podkręceniu agresji. Energia, która nie może naturalnie ujść poprzez seks, wychodzi przez ręce, ale nie zaciśnięte na łopacie, tylko na kiju bejzbolowym – z kotwicą Polski Walczącej, oczywiście.

Tych oto stadionowych chuliganów, przebranych i przemianowanych na patriotów, już w przyszłym roku Macierewicz wyposaży w ostrą broń – narzędzia do egzekwowania swojego „patriotyzmu”, by słowa przekuć w czyny.

Zacznie się od imigrantów. Przeciwna im jest większość społeczeństwa (60-80% wg badań), a nastroje te podkręcają nie tylko prawackie media, ale i „publiczna” telewizja (zobacz -> http://www.gdansk.pl/wiadomosci/Gdanskie-imigrantki. A pod informacjami w sieci o śmierci trzystu ludzi na zatopionej łodzi sypią się entuzjastyczne komentarze. Tak samo będzie, gdy z rąk MacierewiczJugend zginie obcokrajowiec. „To tylko jakiś brudny Arab„. „Ukrainiec, dobrze mu tak, za Wołyń„. „Źle im w tych Niemczech, po co tu przyjeżdżają?

Następni będą geje i transseksualni. Jeśli w Polsce pojawi się na facebooku zdjęcie dwóch przytulających czy całujących się chłopaków, setkami pod tym sypią się komentarze: „takich tylko zabić i zakopać w lesie”. (zobacz http://natemat.pl/194387) Tak samo będzie, gdy kaczafiści zabiją kogoś nieheteronormatywnego. „To tylko jakiś zboczeniec„. „O jednego pedofila mniej„. „Obrzydliwy gender, dobrze mu tak„. Sprawców oczywiście nie da się wykryć, a jeśli nawet, to przecież minister Ziobro skasuje wyroki, albo prezydent ułaskawi.

Potem przyjdzie czas na aktywistów z lewego końca socjoekonomicznego światopoglądu. „To tylko lewacy, nieroby, którzy by chcieli żeby ciapaci zabrali nam nasze miejsca pracy„. „To tylko kolesie tych złodziei z Platformy.” „Oni się już nakradli, nie było na nich Prawa, to znalazła się Sprawiedliwość„.

A kiedy przyjdzie czas na przeciwników politycznych Kaczafiego, społeczeństwo będzie już przyzwyczajone.

Luterański pastor Martin Niemöller napisał w obozie w Dachau w 1942:

Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem.
Nie byłem przecież socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.

Polskie społeczeństwo pokazało już, że podobnie jak podmiot liryczny w wierszu pastora, w znacznej części cierpi na “mnietoniedotyczyzm”. Jakie były reakcje “przeciętnego zajadacza chleba” na zamach na TK? “Mnie to nie dotyczy”. Na ustawę o inwigilacji? “Ja nie mam nic do ukrycia, mnie to nie dotyczy”. Na uwalenie ustawy o uzgodnieniu płci? “Mnie to nie dotyczy”. Na rozpasanie ONR-u, ataki na mówiących w innych językach? “Mnie to nie dotyczy”. Na upartyjnienie służby publicznej i mediów? Byle dało się wyrobić prawo jazdy, a w TV był nadal Voice of Poland oraz Na dobre i na złe, to problemu nie ma. Destrukcja oświaty? “Nie mam dzieci w szkole, mnie to nie dotyczy”. Napady “nieznanych sprawców” na biuro Kampanii Przeciw Homofobii? “Mnie to nie dotyczy”. Plany podporządkowania sobie NGO? “Mnie to nie dotyczy”. “A poza tym tamci tylko brali, a PiS dał pięćset na dziecko”. “A wiesz, że to z twoich podatków?” “Podatki przelewa mój szef, mnie to nie dotyczy”.

Dopiero wizja zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej spowodowała protest społeczny na tyle duży, by PiS wystraszył się – co prawda tylko na tyle, by udać odwrót, ale nie wiadomo, co oni jeszcze mają w planach. Pokazali już przecież, że nie liczą się z nikim i niczym – z prawem, z przyzwoitością, z Unią Europejską i naiwnością byłoby wierzyć, że nie posuną się dalej. Gdy Hitler rozdeptywał kolejne jednostki ludzkie, grupy, instytucje demokracji, na początku wciąż naiwnie wierzono: “przecież dalej się nie posunie”. A kiedy terror wymknął się spod jakiejkolwiek społecznej kontroli, tym samym naiwnym zostało już tylko wierzyć, że “może nie przyjdą po mnie”.

Hitler na swoich plakatach wyborczych nie pisał, że jego celem i planem jest zamienić swą władzę w dyktaturę, która unurza pół świata we krwi. On tylko obiecywał zaprowadzenie porządku, opiekę socjalną i inne chwytliwe rzeczy. Został wybrany demokratycznie, wykorzystując kryzys ekonomiczny i kierując niezadowolenie społeczne przeciw mniejszościom. Uzyskał tylko 33% głosów, ale udało mu się legalnie przejąć pełnię władzy. Po czym, pod pozorem walki z zagrożeniami, ograniczył swobody obywatelskie, zastraszył podzieloną opozycję, posługiwał się prowokacjami, zdelegalizował inne partie, i rozdał broń. Dał ją chętnym na postrzelanie sobie do tych, za którymi nie przepadał.

Na początek tej ścieżki weszła właśnie „demokratycznie wybrana władza”. Obiecując przed wyborami, stopniowo ograniczając prawa obywatelskie, przejmując kontrolę nad wszystkimi płaszczyznami życia społecznego, zręcznie manipulując informacjami, otumaniając masy rozdawnictwem. Dążąc do monopartii, monokultury, monoreligii. Do MON-archii. Wspierając – potajemnie (http://wyborcza.pl/7,75398,20940251,onr) i jawnie (http://natemat.pl/193617,minister-strezynska) ugrupowania skrajnie prawicowe – wyrazicieli ich ideologii, do której na razie jeszcze sami wstydzą się, lub strategicznie jeszcze nie chcą, się przyznać. Nasza nacja, nasza rasa, nasza religia, nasza historia, nasza obyczajowość i tradycja. Nasz model rodziny. Nasz dziennik, nasza przyszłość. Nasza prokuratura, nasze sądy, nasz trybunał. Nasi w administracji, nasi w urzędach, w mediach, w firmach. Na naszych oczach nasz kraj zmienia się z demokracji w monopartyjny totalitaryzm, którego podstawową ideologią jest NASIZM.

Jak bardzo chciałabym się mylić.

 

 


Fot. Mariusz Cieszewski, za flickr.com, licencja CC BY-ND 2.0

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT