Najsłabsi potrzebują pomocy państwa

W kilkudziesięciu polskich miastach odbyły się demonstracje solidarności z protestującymi w Sejmie niepełnosprawnymi i ich opiekunami. Koszalin nie był wyjątkiem.

Demonstracja solidarności z protestującymi w Sejmie niepełnosprawnymi i ich opiekunami

Jak na manifestację zorganizowaną niemal z dnia na dzień, było nieźle. 21 maja na koszalińskim Rynku Staromiejskim zgromadziło się sto kilkadziesiąt osób. Tym razem bez flag KOD-u czy innych organizacji, jednak trzon manifestujących stanowili koderzy. Ale tym razem byli również niepełnosprawni i członkowie ich rodzin. Bo też i demonstracja odbywała się w obronie praw niepełnosprawnych, w ramach solidarności z osobami protestującymi od ponad miesiąca w gmachu Sejmu.

Manifestację otworzyła Beata Korbak, pełniąca obowiązki koordynatorki KOD-u Koszalin. Podkreśliła m.in. jak trudno niepełnosprawnym pacjentom dostać się szybko do lekarza-specjalisty.
– Protestujący w Sejmie są ambasadorami całego środowiska osób z niepełnosprawnością od urodzenia – dodała. – To ponad 270 tys. osób. Najczęściej zamkniętych w czterech ścianach, więc tym bardziej społeczeństwo powinno ich wesprzeć – przekonywała.

– A co zrobił w sprawie niepełnosprawnych rząd? – pytał retorycznie Tomasz Rogowski z KOD-u. – Nie zrobił nic. Ale nic nie zrobił też Kościół katolicki, który wolał odciąć się od protestujących. Bo dziś priorytetem Kościoła jest coś zupełnie innego – oskarżał.

Katarzyna Paprocka, wiceprzewodnicząca KOD-u Zachodniopomorskie, wprowadziła na scenę niepełnosprawną Milenę.
– Milenka ma szczęście – rozpoczęła. – Ma szczęście, bo ma rodzinę, która się nią opiekuje. Która potrafi zarobić wystarczająco dużo, żeby nie być zdaną na łaskę państwa. Bo by się tej łaski nie doczekała.

Inne mówczynie zwracały jednak też uwagę na to, żeby poszukać winy także w sobie.
– Pomyślmy chociażby, ile razy zaparkowaliśmy samochód na kopercie dla niepełnosprawnych – apelowała do naszych sumień Patrycja Socha z .Nowoczesnej i Ery Kobiet.

– Zastanówmy się, ile osób niepełnosprawnych mamy w bliższej lub dalszej rodzinie. I jak im można pomóc – zwracała z kolei uwagę radna Barbara Grygorcewicz z PO, która swego czasu starała się o utworzenie w Koszalinie domu pomocy społecznej dla osób z upośledzeniem umysłowym.

– Mam wiele osób niepełnosprawnych wśród znajomych – wyznała Anna Cwojdzińska z KOD-u Koszalin. – W tym dziewczynę, która miała dwoje rodziców… do czasu, kiedy po kilku latach ojciec uznał, że nie podoła zadaniu i odszedł od rodziny. Od tamtej pory matka każdej nocy śpi czujnie, żeby udało jej się zbudzić w przypadku, gdyby jej córka gorzej się poczuła. Te rodziny naprawdę nie poradzą sobie bez pomocy.

W czasie manifestacji przemawiali też przedstawiciele stowarzyszeń niepełnosprawnych oraz były senator Jerzy Madej.

fot. Elżbieta Skrzyniarz

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT