Serce Polski bije teraz w Gdańsku

Pojechaliśmy na pogrzeb, bo tak było trzeba. Bo zabito dobrego człowieka, samorządowca otwartego na mniejszości, na słabszych. Bo nie godzimy się na mowę pogardy i nienawiści, która prowadzi do przelewu krwi.

Prezydenta Pawła Adamowicza nie znałem osobiście. Byłem jednak w Gdańsku na zorganizowanym przez Niego wiecu przeciwko nacjonalizmowi i doceniałem Jego odwagę oraz zaangażowanie. Znam też ludzi, którzy mieli szczęście Go znać. I którzy podkreślali, że Paweł był dobrym, fajnym człowiekiem. Nie zastanawiałem się więc długo, czy jechać na pogrzeb. W tym dniu po prostu trzeba było być w Gdańsku.

Spotkanie przed Krzyżami

Autokar wyjechał ze Szczecina, ale po drodze zatrzymał się też w Koszalinie. Do Trójmiasta przyjechała więc dość zróżnicowana ekipa: szczecinianie i koszalinianie, koderzy, platformersi, członkinie Ery Kobiet i członkowie .Nowoczesnej.
Na miejscu część z nas od razu skierowała swe kroki w kierunku Krzyży i Europejskiego Centrum Solidarności. Tam trzy dni temu zapłonęło Największe Serce Świata. Tam Magdalena Filiks zaprosiła koderów z całej Polski.
Po drodze mijaliśmy mniejsze i większe grupy ludzi zmierzające w różnych kierunkach. Wielu z tych ludzi niosło flagi Gdańska, ale szli też wielkopolscy koderzy z flagą Poznania. A przed Bazyliką Mariacką wiła się bardzo długa kolejka gdańszczan, którzy chcieli wziąć udział w ceremonii pogrzebowej wewnątrz kościoła.
Przed Krzyżami spotkaliśmy nie tylko Magdę Filiks, ale także Radomira Szumełdę i Jarka Marciniaka. Była też Ola Wiśniewska z Warszawy, Ania Rybakiewicz i Waldek Jankowski ze Szczecina, byli koderzy z wielu innych miast.

Był jednym z nas

Radek wspominał Pawła Adamowicza, który był jego kolegą:
– Zaraz po pierwszej manifestacji KOD-u w grudniu 2015 r. Paweł się ze mną spotkał, a przy kolacji powiedział, że powinniśmy mieć dużą sektorówkę – wyjawił. – I kupił nam tę sektorówkę, z którą do dziś przychodzimy na nasze demonstracje. Często brał udział w manifestach, zarówno KOD-u, jak i Obywateli RP. Był koderem, jednym z nas.

Kodową grupą przeszliśmy na Targ Węglowy, gdzie sześć dni wcześniej nożownik zaatakował Pawła Adamowicza. Tłumy ludzi ustawiły się przed telebimami zarówno na Targu Węglowym, jak i na Długiej oraz Długim Targu. Nie wszyscy wytrzymali na zimnym powietrzu do końca nabożeństwa, które trwało około trzech godzin.
Pod koniec i my się schroniliśmy w pobliskiej restauracyjce, gdzie mogliśmy się rozgrzać. Końcówkę ceremonii obejrzeliśmy w telewizji.

Policja oceniła, że w bazylice i na okolicznych placach i ulicach było 45 tys. ludzi, niektórzy uczestnicy uznali jednak, że liczba ta jest zaniżona. Przypominali, że policja często kilkakrotnie zaniżała liczbę uczestników marszów KOD-u i innych opozycyjnych manifestacji.

Wiara to pomoc słabszym

Ceremonia pogrzebowa była religijna, bo katolikiem był zamordowany Prezydent. Jednak ceremonia była też ekumeniczna. Poza duchownymi katolickimi, wzięli w niej udział również duchowni innych wyznań chrześcijańskich, a także rabin oraz imam.
– Paweł był mocno wierzący – mówił Radomir Szumełda. – Swoją wiarę rozumiał w ten sposób, że wspierał mniejszości, wspierał słabszych.
Stąd jego pomoc dla uchodźców, dla cudzoziemców, a także dla środowisk LGBT.

Na Targu Węglowym widać było zresztą nie tylko flagi Gdańska i innych polskich miast, ale także flagę Ukrainy.
Jakich polskich miast? Widzę Poznań, Ostrów Wlkp., maleńki Raszków.
A mój współpasażer z autobusu natknął się też na górala z Zakopanego.
– Musiałem tu być – oświadczył góral. – Skoki obejrzę sobie kiedy indziej. Dziś serce Polski bije w Gdańsku.

Papieskie słowa współczucia

Na pogrzeb przybyli też oczywiście politycy. Był przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, wicemarszałek senatu Bogdan Borusewicz, a także dawny działacz opozycji demokratycznej Aleksander Hall.
Przyjechali byli prezydenci RP Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski. W oczach Aleksandra Kwaśniewskiego, który w czasach PRL-u był po przeciwnej stronie barykady niż zmarły Prezydent, lśniły łzy.
Przybyli także samorządowcy z całej Polski, w tym m.in. prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, prezydent Sopotu Jacek Karnowski czy prezydent Koszalina Piotr Jedliński. Byli samorządowcy z Europy Zachodniej. Pojawili się też politycy obozu rządzącego, a w tym m.in. Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki.
Papież Franciszek nie przybył, jednak przekazał słowa współczucia i różańce dla najbliższych Zmarłego. Z kolei prymas Wojciech Polak poprosił arcybiskupa Henryka Muszyńskiego o odczytanie krótkiego przesłania, w którym podkreślał to, o czym już wcześniej mówił Radomir, że prezydent Paweł Adamowicz zawsze pochylał się nad najsłabszymi, nad uchodźcami i mniejszościami.
Homilię wygłosił abp Sławoj Leszek Głódź, który jednak stosunkowo niewiele mówił o Zmarłym, a więcej o Kościele katolickim i o katastrofie smoleńskiej.

Skończyć z nienawiścią

Nagrodzone owacją na stojąco przemówienie wygłosił dominikanin Ludwik Wiśniewski, który podkreślił, że Gdańsk jest nazywany miastem wolności i solidarności, a cała Polska czeka, żeby z Gdańska wyszło przesłanie, które przywróci moralną równowagę.
– Trzeba skończyć z nienawiścią. Trzeba skończyć z nienawistnym językiem. Trzeba skończyć z pogardą. Trzeba skończyć z bezpodstawnym oskarżaniem innych – apelował zakonnik. – Nie będziemy dłużej obojętni na panoszącą się truciznę nienawiści na ulicach, w mediach, w internecie, w szkołach, parlamencie, a także w Kościele – dodał z mocą. – Człowiek posługujący się językiem nienawiści, człowiek budujący swoją karierę na kłamstwie nie może pełnić wysokich funkcji w naszym kraju i będziemy odtąd tego przestrzegać.

– Pawła zabiła nienawiść, którą wzbudzano i podsycano, przypisując Mu niskie intencje i nieuczciwość. Tak przedstawiały Go tzw. media publiczne – oskarżał Aleksander Hall. – Jestem jednak pewien, że ta nienawiść nie zwycięży. Zwycięży dobro, któremu Paweł służył. Pokazał, że polityka może być służbą Polsce, pokazał, jak bronić Konstytucji i niezawisłych sądów. Pawle, będziemy wierni Twojemu testamentowi – zadeklarował.

– Kochane gdańszczanki, kochani gdańszczanie – rozpoczęła Aleksandra Dulkiewicz, do niedawna zastępczyni prezydenta Gdańska. – Paweł Adamowicz miał gdańskość w swoim DNA, choć w pierwszym pokoleniu, bo jego rodzina pochodzi z Wileńszczyzny. Chyba właśnie dlatego Paweł był szczególnie wrażliwy na tych, którzy w Gdańsku szukali swojej nowej ojczyzny. W Gdańsku powstał model integracji imigrantów, pionierskie przedsięwzięcie w skali kraju. Bo gościnność to gdański przymiot.

– Paweł nigdy nie był obojętny – przypomniała Magdalena Adamowicz, żona Zmarłego. – Zachęcałeś do czynienia dobra, uczyłeś empatii. Wierzę, że to dobro rozleje się dalej, na inne miasta i cały świat, że podziały zaczną się zacierać i skończy się fala nienawiści. Dzisiaj wszyscy musimy zrobić rachunek sumienia. Co robiliśmy, gdy obok nas działo się zło, gdy padały złe słowa? – pytała.

– Drogi, najdroższy tatulku. Chcę Ci dziś podziękować za całe nasze życie – Antonina Adamowicz, córka Zmarłego, nie kryła łez. – Dziękuję za życie, które spędziłeś z nami, z Gdańskiem. Kocham cię bardzo. Proszę, opiekuj się nami i całym Gdańskiem.

Aktywność obywatelska

Brat Zmarłego Piotr Adamowicz przypomniał, że nie tak dawno grupa nacjonalistów wydała akt politycznego zgonu zarówno prezydenta Gdańska, jak i innych miast.
– Uznano, że sprawy nie ma, taki drobny hejt – nie krył goryczy.
Piotr Adamowicz podziękował też tym Polakom, którzy w ostatnim tygodniu tłumnie żegnali Zmarłego na ulicach wielu polskich miejscowości.
– Dziękuję za aktywność obywatelską w ostatnich dniach – skłonił głowę. – I proszę o aktywność obywatelską w tym ważnym roku dla naszego kraju.




Zdjęcie u góry: Spotkanie koderów przed Krzyżami. Wszystkie zdjęcia fot. Waldemar Jankowski, KOD Zachodniopomorskie

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT