Łańcuch światła znów zapłonął w Koszalinie

24.11.2017. Ponad dwieście osób zgromadziło się w piątek wieczorem przed gmachem Sądu Okręgowego w Koszalinie.


Przypomnijmy, że manifestacje miały miejsce w stu kilkudziesięciu miastach w Polsce i w kilku za granicą. KOD i inne organizacje zaprotestowały w ten sposób przeciwko pisowskiemu zamachowi na niezawisłość sądów.

 

 

Światła przed sądem

Przed gmachem koszalińskiego sądu, podobnie jak przed sądami w całym kraju, znów więc zapłonęły znicze.
W Koszalinie protest odbył się na zasadzie full logo, poza flagami KOD-u powiewały więc także flagi innych ugrupowań. Ich przedstawicieli oraz wszystkich zgromadzonych powitała wiceprzewodnicząca KOD-u Zachodniopomorskie Katarzyna Paprocka, która przedstawiła jeden przykładowy aspekt planowanych zmian w ustawie o Sądzie Najwyższym.
W ciągu trzech lat od wejścia w życie ustawy będzie można wnosić skargi nadzwyczajne od wszystkich wyroków, które zapadły przez ostatnie 20 lat – przypomniała. – To może odwrócić do góry nogami życie niejednej osobie. Każdy wyrok o odszkodowanie, alimenty, zapłatę może zostać  wzruszony. Teoretycznie może się też zdarzyć, że osoba rozwiedziona wiele lat temu… ponownie stanie się małżonkiem.
Reprezentujemy tu bardzo różne środowiska, ale łączy nas sprzeciw wobec samowoli obecnej władzy, która nie mając mandatu do zmiany Konstytucji, próbuje dokonać tego za pomocą zwykłych ustaw – grzmiał z kolei koordynator KOD-u Koszalin Tomasz Rogowski. – Propozycje podzielenia się przez poszczególne partie miejscami w Krajowej Radzie Sądownictwa są tak samo niezgodne z prawem, jak przejęcie tych miejsc przez jedno ugrupowanie. Głównym zadaniem Krajowej Rady Sądownictwa jest przecież stanie na straży niezawisłości sądów, w tym ich ochrona przed zakusami polityków.
Mówca dodał, że zależny od polityków Sąd Najwyższy może też zakwestionować wyniki wyborów, kiedy te okażą się niekorzystne dla partii rządzącej.
Wprowadzenie tych zmian spowoduje, że Polska definitywnie przestanie być demokratycznym państwem prawa – zakończył Tomasz Rogowski.

Potrzeba jedności

Potem przemawiali jeszcze przedstawiciele partii politycznych. Kiedy na zaimprowizowaną scenę weszła Barbara Grygorcewicz z PO, doszło do zgrzytu, bo jedna z demonstrantek krzyknęła, że to przez Platformę PiS doszedł do władzy.
Oskarżajmy się tak dalej, a PiS-u od tej władzy nie odsuniemy – odparła Barbara Grygorcewicz. – Teraz potrzebna jest jedność – podkreśliła.
Na scenę weszła też w pewnym momencie zwykła mieszkanka, „szary człowiek”, jak się przedstawiła.
Jestem Polką i katoliczką, choć to drugie nie jest takie istotne, bo przecież są także Polacy, którzy nie są katolikami – rozpoczęła. – Nie rozumiem jakim prawem rządzący nazywają mnie gorszym sortem. I ci ludzie uważają się za katolików! – nie kryła oburzenia. Poprzednia władza nie była idealna, ale ani razu nie miałam powodów do demonstrowania niezadowolenia. A teraz chodzę z jednej manifestacji na drugą.
– 25 lat nie było potrzeby organizowania żadnej manifestacji, a od dwóch lat mamy mnóstwo powodów i ciągle uczestniczymy w protestach – przyznał Juliusz Adel z Partii Zielonych. – Puszcza Białowieska, Trybunał Konstytucyjny, oświata, sądy, media – wyliczał. – Na protestach będziemy się spotykać jeszcze niejednokrotnie. Zabierzcie wtedy ze sobą rodzinę i sąsiadów.
Nie pozwolimy na niszczenie demokracji przez PiS – zapewnił Błażej Papiernik z .Nowoczesnej.

W czasie kiedy kolejni mówcy przemawiali, koderze rozdawali zgromadzonym „Dekodery”, bibułę wydawaną przez KOD we Wrocławiu.

Na zakończenie manifestacji odśpiewaliśmy „Mury” Jacka Kaczmarskiego.

 

Zdjęcie u góry: Elżbieta Skrzyniarz, zdjęcie w tekście: Beata Korbak.

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT