Nie ma zbawienia poza KOD-em. Mateusz Kijowski w Koszalinie

14 12 2016 Mateusz Kijowski w KoszalinieNajpierw odbudujmy zniszczone przez Ciemną Stronę Mocy boisko, a dopiero potem możemy kontynuować normalny turniej piłkarski – tak można podsumować rozmowę Mateusza Kijowskiego z koszalinianami.

Lider KOD-u Mateusz Kijowski odwiedził Koszalin po drodze na spotkanie z koderami kołobrzeskimi. Dlatego też spotkał się z koszalinianami o dość wczesnej, nietypowej porze. Najpierw przeciął wstęgę w nowej siedzibie KOD-u Koszalin przy ul. Piłsudskiego 6/2, gdzie porozmawiał też przy kawie z działaczami, a następnie odpowiadał na pytania mieszkańców miasta w City Boksie.

Wyzwoliła się energia

Przybyło ok. 70 osób, czyli niemało jak na godz. 15.00, kiedy spora część ludzi jest jeszcze w pracy. Gościa przedstawiła nasza koordynatorka Anna Pawliczek, która zadała też pytanie o początki ruchu.
Założycielami Komitetu Obrony Demokracji byłem tak naprawdę nie ja czy inni działacze, ale kilkadziesiąt tysięcy ludzi na Facebooku – rozpoczął Mateusz Kijowski. – W listopadzie 2015 r. chorowałem. Znalazłem w internecie tekst Krzysztofa Łozińskiego pt. „Trzeba założyć KOD”. Udostępniłem artykuł na swojej osi czasu. Zaprosiłem do grupy cztery osoby, ale zaraz posypały się lajki, w tym jeden od Danuty Kuroń. Znajomą artystkę poprosiłem o opracowanie logo. Z siedmiu propozycji wybraliśmy tę, którą wielu z was ma dzisiaj na przypinkach.
Kiedy w grupie znalazło się już 30 tys. osób, zaczęto dyskutować, jak z internetu wyjść na ulicę. I tak 26 listopada 2015 r., tydzień po powstaniu grupy, odbyło się spotkanie w świecie realnym. Zarezerwowano salę na 20 osób, a przyszło ich ok. 300.
Wyzwoliła się energia społeczna – wyjaśniał lider KOD-u. – Trudno się dziwić, było to już przecież po tym, jak prezydent Duda nie przyjął ślubowania od legalnie wybranych sędziów, wicepremier Gliński zwalniał dziennikarkę, w Sejmie głos zabierały odważne posłanki z Nowoczesnej, a poseł Kaczyński uśmiechał się, jakby chciał powiedzieć: „I co mi zrobicie?”. A przecież to politycy powinni być naszymi pracownikami. Przez to, że uważamy, że polityka jest brudna, pozbawiamy się wpływu na własne życie. Sam nie jestem bez winy, bo od 1989 r. zaledwie kilka razy zaglądałem do biur poselskich. A przecież jako obywatele odpowiadamy za Polskę.
Jako obywatelka liczę, że KOD stanie się katalizatorem, który ułatwi porozumienie się opozycji i nie dopuści do tego, by PiS rządził przez następną kadencję – wstała ze swojego miejsca lewicowa radna Dorota Chałat.
Już na pierwszym marszu spotkaliśmy się z PO, Nowoczesną i lewicą – odpowiedział M. Kijowski. – Wszystkie partie demokratyczne zaprosiliśmy do koalicji „Wolność Równość Demokracja”. Przekonujemy partie, że nie ma zbawienia poza KOD-em – zakończył z uśmiechem.

Obrońmy samorząd

W przeszłości Mateuszowi często zarzucano, że jest za spokojny, że niepotrzebnie podkreśla, iż KOD broni demokracji, a nie walczy z PiS-em.
Bo i nie jesteśmy antyPiS-em – dodał po raz kolejny. – Ale to PiS stoi na przeszkodzie powrotowi demokracji. Musimy obronić samorząd terytorialny, który dziś stanowi ostatnią ostoję demokracji, i na który od kilku miesięcy władza przypuszcza atak. Dalszym celem jest Parlament. Turniej piłkarski nie może się przecież odbywać na normalnych zasadach w sytuacji, gdy jedna z drużyn wysadziła boisko. Trzeba to boisko odbudować.
Jak przekonać do tej odbudowy tę część katolików, która uwierzyła PiS-owi? – zapytał ktoś z sali.
Słowami papieża Franciszka, który podkreśla, że państwo musi być świeckie, a Kościół od państwa oddzielony – odparł Kijowski.
Nasze miasto jest wciąż rządzone przez Jasną Stronę Mocy, ale to się przecież może zmienić – Katarzyna Paprocka z KOD-u Koszalin powróciła do wątku obrony samorządu terytorialnego. – Czy w małym mieście jesteśmy w stanie wykreować ruch na rzecz zwycięstwa w lokalnych wyborach? – pytała retorycznie.
Andrzej Niski z Unii Pracy zainteresował się z kolei tzw. „ustawą dezubekizacyjną”.
To odbieranie emerytur całym grupom, zły precedens – przekonywał.
W demokratycznym państwie prawa emeryturę może odebrać sąd, w konkretnym przypadku – skinął głową lider KOD-u. – Wspomniana ustawa dotknie ok. 300 tys. osób, a przecież tylu esbeków nawet nie było. Nawet po upadku III Rzeszy nie wszystkie formacje niemieckie uznano za organizacje przestępcze.
Jeżeli chcemy wspólnie wygrać z PiS-em, musimy mieć minimum programowe. Róbmy debaty – wzywał radny wojewódzki Adam Ostaszewski z Inicjatywy Polskiej.
Jednak podstawowym zadaniem jest przywrócenie reguł demokratycznych –nie do końca zgodził się z nim nasz gość. – Wróćmy do trójpodziału władzy, obrońmy prawa obywatelskie, a potem możemy rozmawiać o tym, co nas różni.
Nasze stowarzyszenie odwołuje się do KOR-u, który pomagał indywidualnym osobom, np. zwolnionym z pracy – przypomniał Tomasz Rogowski z KOD-u Koszalin.
Jesteśmy ruchem oddolnym, a zatem do roboty – zachęcił go Mateusz Kijowski.
Moja partia skupia ludzi młodych, dla których istotne jest zatrudnienie, umowy śmieciowe – zwrócił uwagę Jacek Wezgraj z Razem.
Może Partii Razem uda się w tej kwestii dogadać z PiS-em – pozwolił sobie na ironię M. Kijowski. – Przecież gadanie o umowach śmieciowych bez przywrócenia demokracji do niczego nie doprowadzi – wyraził ocenę.

 

Fot. Sabina Marcinkowska, Beata Korbak-Zawadzka

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT