Nie uważają bicia żon za dobrą, polską tradycję. Nie zgadzają się na zaostrzenie ustawy aborcyjnej. Żądają edukacji seksualnej, wprowadzenia w życie konwencji antyprzemocowej i równych płac dla kobiet i mężczyzn.
W rocznicę strajku kobiet w ponad stu miastach w Polsce odbyły się demonstracje.
Koszalin nie był wyjątkiem. Czarny marsz współorganizowały #StrajkKobiet, Kongres Kobiet, Era Kobiet i koszaliński Komitet Obrony Demokracji.

W strojach emancypantek

Przez ulice naszego miasta przeszło ok. 300 osób. Przedtem uczestniczki i uczestnicy marszu spotkali się przed pomnikiem Piłsudskiego.
– Dziś spotykamy się w całej Polsce, by wyrazić żal, smutek i złość z powodu łamania praw kobiet i naruszania podstaw demokracji – powitała wszystkich w imieniu organizatorów miejska radna Dorota Chałat, przedstawicielka Kongresu Kobiet i Ery Kobiet. – Zapraszamy na marsz wszystkich, dla których ważne jest poszanowanie zasad zapisanych w naszej Konstytucji.
Tłum ruszył z placu Zwycięstwa w kierunku ulicy Andersa. Na czele, przyodziane w czarne kapelusze szły Dorota Chałat, Agnieszka Szantyr z Ery Kobiet i Ewelina Stach z Kongresu Kobiet. Za nimi Katarzyna Paprocka, wiceprzewodnicząca KOD-u Zachodniopomorskie, niosła transparent z napisem „Nie składamy parasolek”. Koderzy płci męskiej, przyodziani w pomarańczowe kamizelki, zapewniali maszerującym ochronę. Z kolei wiele kobiet, zarówno z KOD-u, jak i innych stowarzyszeń, przebranych było w stroje emancypantek z początku XX stulecia. Nie bez przyczyny – w tym roku mija 99 lat od przyznania Polkom prawa wyborczego. O co walczą teraz?
– Kasa na szkoły, nie na kościoły, rzetelna edukacja, nie indoktrynacja! Jarosławie, będzie piekło, nie zadzieraj z Polką wściekłą! – skandowały demonstrantki, maszerując ulicą Zwycięstwa.

Manifest Polki

Na Rynku Staromiejskim, gdzie odbył się wiec, Agnieszka Szantyr odczytała „Manifest Polki”:
– Kim jesteśmy? Polkami. W jakim kraju mieszkamy? W Polsce. Czy kochamy ten kraj? Oczywiście! Kim jesteśmy dla kraju? Ubeckimi wdowami, kanaliami i zdradzieckimi mordami – zacytowała w tym miejscu niesławną wypowiedź posła Kaczyńskiego. – Ale bogobojni, polscy mężczyźni dbają o nas: całują w dłoń, przepuszczają w drzwiach, a w marcu dostajemy goździk i rajstopy – szydziła. – Bogobojni, polscy mężczyźni zamykają nas w domach. Dzięki temu nie musimy zajmować się polityką. To nie nasze sprawy. A kiedy z roboty wyleje nas szef, bo nie dałyśmy się obmacać – to nasza wina. Gdy bije nas pijany mąż – to nasza wina. Kiedy zostałyśmy zgwałcone to oczywiście też nasza wina – podsumowała z gorzką ironią.

Bicie to nie tradycja

Ewelina Stach specjalnie przyjechała na czarny marsz ze Sławna. Dlaczego jej się chciało pokonywać tę drogę?
– Nasze postulaty nie są wyssane z palca – mówiła ze sceny. – Dzisiaj w Warszawie odbywa się bardzo ważna debata pod hasłem „Polska przyszłości”. Debata na temat wolności i niepodległości. Tylko uwaga – zapomnieli zaprosić do udziału kobiety. Choćby jedną!
W Polsce na tych samych stanowiskach kobiety zarabiają o 17 proc. mniej niż mężczyźni. Zaledwie siedem procent spółek giełdowych zarządzanych jest przez kobiety.
Dlatego rok temu prosiłyśmy, dzisiaj już żądamy udziału w dyskusji publicznej w ważnych dla nas sprawach!
Żądamy równości płac bez względu na płeć!
Żądamy realnego wsparcia dla rodzin dzieci niepełnosprawnych!
Żądamy prawa do intymności, poszanowania naszego życia prywatnego!
Żądamy wdrożenia konwencji antyprzemocowej! – wołała. – Bicie żon nie może być tolerowane ze względu na tzw. tradycję!
Żądamy ochrony ofiar i izolacji sprawców!
Żądamy rzetelnej edukacji seksualnej!

W czarnych kapeluszach Dorota Chałat, Agnieszka Szantyr i Ewelina Stach. Fot. archiwum A. Szantyr

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT