Sobota, 1.04.2017. Oni mają tyle władzy, ile my im damy

Jeśli prawda wymaga, by przełożonemu powiedzieć, że bluźni, kłamie lub zbłądził, to trzeba to uczynić, choć nie publicznie, bo nie chodzi przecież o to, żeby kogoś upokarzać.

W sali Koszalińskiej Biblioteki Publicznej zebrało się ok. 70 osób.
Wszyscy przybyli na zorganizowane przez Komitet Obrony Demokracji spotkanie z ks. Wojciechem Lemańskim.
Gościa przedstawił członek KOD-u Koszalin Tomasz Stępniak.
Ksiądz Lemański prowadził cztery parafie w archidiecezji mińskiej na Białorusi, bronił księdza Adama Bonieckiego, jest blogerem, a także członkiem Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów – rozpoczął. – Skąd ksiądz czerpie inspiracje? – zapytał.
Losem Żydów zainteresowałem się, czytając Pismo Święte – odparł gość. – Poszukiwałem nawet w swojej rodzinie żydowskich śladów, ale nie znalazłem…

Grzech trzeba odpokutować

Ksiądz Lemański trafił na Białoruś jeszcze w czasach sowieckich. Trafił tam na stary cmentarz żydowski. Od razu pomyślał, że trzeba się nim zająć. Potem w Polsce wybuchła sprawa Jedwabnego.
Słowa kardynała Józefa Glempa, że za grzech trzeba odpokutować, odebrałem jednoznacznie – wspominał ks. Lemański. – W sześćdziesiątą rocznicę zbrodni pojawiłem się w Jedwabnem. I zdziwiłem się, że nie ma innych księży, biskupów…
Wtedy jednak wierny z parafii otwockiej powiedział księdzu, że w okolicy są dwa zarośnięte cmentarze żydowskie.
Służyłem w tej parafii już kilka lat i dopiero się o nich dowiedziałem – przyznał nasz gość. – Potem ktoś mi powiedział, że podwórze jednej z plebanii wyłożone jest macewami. W czasie okupacji był tam posterunek Gestapo, jednak po wojnie macewy nadal pozostały na podwórzu, choć już nie było ani Żydów, ani Niemców…
Ksiądz pewnie nie wie, ale jesteśmy w tej chwili na terenie dawnego cmentarza niemieckiego, ewangelickiego – wtrąciła Katarzyna Paprocka, druga prowadząca.
Nauczyłem się wrażliwości mieszkając w byłym ZSRR. Na Białorusi jest wieś, która w czasie II wojny światowej została zbombardowana przez Niemców – odparł ksiądz. – Ludzie musieli zamieszkać w klasztorze, ale nikomu nie wpadło do głowy, żeby w odwecie zniszczyć nagrobki niemieckich żołnierzy z czasów I wojny…
Tytuł pracy magisterskiej księdza to „Chrześcijanin wobec zagrożeń współczesnego świata” – wtrącił Tomasz Stępniak.
A pisałem ją pod kierunkiem niezwykłego kapłana – kiwnął głową ks. Wojciech Lemański. – Brakuje dziś takich przewodników duchowych, jak mój promotor, jak ksiądz Jan Zieja, ksiądz Józef Tischner, biskup Józef Życiński, kardynał Stefan Wyszyński, papież Jan Paweł II… Na szczęście jest jeszcze ksiądz Adam Boniecki. W Szczecinie, gdzie gościłem dzień wcześniej, ktoś pokazał mi kościół i powiedział, że tam szczecinianie mieli schronienie w stanie wojennym. Zapytałem, czy dziś nadal mają. Odparł, że dziś już nie…

Co się stało z naszą klasą?

Co się właściwie stało, że taka na przykład Krystyna Janda nie może wystąpić w kościele, gdzie przecież występowała w latach osiemdziesiątych? – zapytała Katarzyna Paprocka.
Co się stało z naszą klasą… – odpowiedział nasz gość cytatem z Jacka Kaczmarskiego. – Co się z ludźmi porobiło? No cóż, jeden przylgnął do nowej władzy, inny ma klapki na oczach, jeszcze inny zachowuje się w sposób zawstydzający. Dziś ruch sprzeciwu wobec łamania Konstytucji potrzebuje wsparcia w Kościele, a go nie znajduje. Ale i ksiądz Jan Zieja, działacz KOR-u, był w Kościele sekowany…
Ksiądz Lemański dodał, że są to błędy, za które Kościół kiedyś zapłaci. I przypomniał o tym, jak hitlerowcy mordowali pacjentów szpitali psychiatrycznych. Przestali, gdy zaprotestował Kościół. Niestety, zaprotestował dopiero wtedy, gdy już niemal wszyscy zostali zamordowani…
Cóż stoi na przeszkodzie, żeby już pod koniec 2015 r., kiedy Trybunał Konstytucyjny był zagrożony, biskupi napisali list w jego obronie? – pytał gość KOD-u Koszalin. – Tym bardziej, że niewiele wcześniej profesor Rzepliński otrzymał jedną z najwyższych nagród w Kościele…

Protest przeciw złu

Ksiądz jednak uczestniczy w demonstracjach KOD-u – zauważyła Katarzyna Paprocka.
I jestem tam z wielką życzliwością przyjmowany, zwłaszcza przez starszych – odparł Wojciech Lemański. – Protestują przecież przeciwko złu, więc cieszą się, że jest z nimi kapłan. Tymczasem Kościół w Polsce idzie w złym kierunku, zagubił się, włączając się w obchody tzw. ,,miesięcznic”. Kiedy posłowie okupujący salę sejmową poprosili o mszę świętą na Boże Narodzenie, najpierw usłyszeli „tak”, a potem jednak im odmówiono. Kiedy wiele lat temu pielęgniarki, okupujące Ministerstwo Zdrowia, poprosiły mnie o odprawienie mszy świętej, zacząłem otrzymywać telefony. Grożono mi suspensą. W końcu kardynał Glemp zgodził się na odprawienie nabożeństwa.
Jest ksiądz niepokorny? – zapytał Tomasz Stępniak.
Nie sądzę. Pokora nie oznacza posłuszeństwa każdemu. Jeśli prawda wymaga, by przełożonemu powiedzieć, że bluźni, kłamie lub zbłądził, to trzeba to uczynić, choć nie publicznie, bo nie chodzi przecież o to, żeby kogoś upokarzać.
Nasz gość wspomniał o sytuacji, kiedy arcybiskup Henryk Hoser chciał go za karę przenieść do malutkiej parafii.
Odparłem, że chętnie tam pójdę, jeśli tego wymaga potrzeba duszpasterska. Ale poznawać nowych ludzi za karę? Tamtą batalię wygrałem, przełożony polecenie wycofał, ale obiecał, że mi „jeszcze pokaże”.

Tischner w każdej parafii?

Jestem katoliczką, ale nie zgadzam się na to, żeby Kościół mieszał się do polityki – powstała z miejsca jedna ze słuchaczek.
– To zależy w jaki sposób – odpowiedział ks. Lemański. – Kiedyś Kościół stawał po stronie robotników, internowanych. Czy jest na tyle mądry dziś, kiedy udziela niezrozumiałego poparcia imperium ojca Tadeusza? Brakuje duchownego, który by powiedział rządzącym, że mają większość w parlamencie, ale nie mają racji. Oczywiście nie potrzebujemy Tischnera w każdej parafii. Wystarczyłby jeden na całą Polskę.
Jak ksiądz odbiera nominowanie na metropolitę krakowskiego jednego z najbardziej zachowawczych i propisowskich hierarchów? – zapytał nasz koordynator Tomasz Rogowski.
Wracałem akurat skądś samochodem i musiałem na moment zatrzymać auto, żeby się otrząsnąć – przyznał W. Lemański. – Próbowałem znaleźć w tej nominacji coś pozytywnego. I znalazłem – łódzcy diecezjanie się cieszą – uśmiechnął się.

Nie czyta „Tygodnika”

Skąd jednak tego typu decyzje papieża Franciszka?
Kilka tygodni temu w Rzymie był ksiądz Boniecki – odpowiedział nie wprost nasz gość. – Próbował przypomnieć papieżowi, że pracownicy „Tygodnika Powszechnego” prosili go o rozmowę. Papież odesłał księdza Adama do sekretariatu, gdzie powiedziano mu, że żadnego pisma z prośbą nie ma. Okazało się, że w Watykanie pracuje Polak, który nie należy do czytelników „Tygodnika”…
Papież chciał jednak, żeby każda parafia przygotowała miejsce dla jednej rodziny uchodźców – wstała ze swojego miejsca Anna Pawlikowska. – W polskim Kościele nie było wielkiego odzewu. Księża wolą być pośrednikami pomiędzy PiS-em a społeczeństwem.
Ludzie Kościoła mają tyle władzy, ile im damy – zwrócił uwagę nasz gość. – Nie mogą nam nakazać konkretnego zachowania przy urnie. Każdy ma swój rozum. Jeszcze nie tak dawno ponad 90 procent ludzi głosowało na jedną listę, ale mam nadzieję, że to czasy słusznie minione.
Ksiądz dodał, że była jednak jedna archidiecezja – katowicka – która odpowiedziała na apel papieża.
Na pomoc uchodźcom zebrano tam 10 mln zł i to w czasie, kiedy Beata Szydło deklarowała półtora miliona – zaznaczył.

Od nienawiści chroń nas Boże

Polska potrzebuje dialogu, żeby ludzie przestali się nienawidzić – zabrał głos nasz były współkoordynator Maciej Mielczarek. – Rozmawiałem w tej sprawie z biskupem, zaniosłem list do każdej koszalińskiej parafii. Odpowiedzią było milczenie. Jak zbić tę szybę?
Kościół izoluje się od KOD-u, a milczenie oznacza dezaprobatę – przyznał ks. Lemański. – A przecież nie jesteście żelaznym wilkiem. W czasach, kiedy po stronie władzy stało ORMO i Związek Radziecki, Kościół potrafił stać po stronie narodu. Dziś stał się jednością z władzą. Bolesne, że ludzie do Kościoła lgną, a Kościół zachowuje się, jakby chciał im napluć w twarz. Niechęć do przeciwników politycznych zamienia się w nienawiść. Idę obok starszej pani o kulach, obok matki z dwójką dzieci, a na chodniku stoi ktoś, kto nas wyzywa od komunistów i złodziei. Na pokojową demonstrację nie wolno odpowiadać agresją. Aborcja jest zła, ale nienawiść do ludzi o innych poglądach prowadzi do ataków na lekarzy. Nie namawiam, żeby biskup odprawił mszę świętą dla ludzi KOD-u, ale mógłby chociaż napisać list przeciwko nienawiści.

 


Zdjęcie u góry: Katarzyna Paprocka, ks. Wojciech Lemański, Tomasz Stępniak. Fot. Dorota Róża Chałat
Zdjęcie w tekście: Helena Czerniak, ks. Wojciech Lemański, Marianna Urycka. Fot. Katarzyna Paprocka

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT