Piwo smakuje lepiej niż Sąd Najwyższy

Zasiłek 500+ kosztuje dziesiątki milionów rocznie. Apetyty rosną, ale pieniędzy w końcu zabraknie. Co będzie potem?

 

Na szczecińskich wykładach prof. Anety Zelek, ekonomistki, rektorki Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu, sale zazwyczaj pękają w szwach.
W Koszalinie, na spotkaniu w dniu 13.03.2018, pojawiło się zaledwie kilkanaście osób.

 

 

Propaganda sukcesu

W czasie poprzednich spotkań Latającego Uniwersytetu Demokracji słuchaczy przychodziło kilkakrotnie więcej, a na wykładach prof. Jana Hartmana czy prof. Andrzeja Rzeplińskiego część osób wręcz siedziała na schodach.
Najwyraźniej w naszym mieście nazwisko profesor Zelek jest wciąż mało znane, a szkoda, bo wykład był ciekawy. Wykładowczyni nie dała zresztą poznać po sobie, że jest rozczarowana niską frekwencją.
Z uśmiechem przypomniała słuchaczom o dekadzie Edwarda Gierka, podczas której Polska zapożyczała się na potęgę, ale panowała wszechobecna propaganda sukcesu.
– Lata 2015-2017 to właśnie taki współczesny PRL – ocenia. – Propaganda mówi o reindustrializacji i forsuje brudną energetykę kosztem elektrowni wiatrowych. Mówi się nawet o gigantycznych projektach, jak łączenie Odry z Wisłą czy przekopywanie Mierzei Wiślanej, choć żadna z naszych wielkich rzek nie jest do końca żeglowna, a przeciętna głębokość toru w okolicy Elbląga to 2-2,5 m.
Inny przykład mierzenia sił na zamiary to milion samochodów elektrycznych, o których mówił Mateusz Morawiecki. Sama idea szczytna, chodzi w końcu o to, żeby nie zanieczyszczać środowiska.
– Rzecz w tym, że dziś rocznie na całym świecie sprzedaje się ok. 300 tys. aut elektrycznych – wyjawia prof. Aneta Zelek.
Rządząca partia zapowiada też, że odbuduje szczeciński przemysł stoczniowy.
– To grzebanie w głębokiej ranie – uważa wykładowczyni. – Zapowiedziano budowę promu, na razie jednak rdzewieje stępka, a prom nie powstaje. Za inwestycję zapłacić ma PŻB, która sama ma kłopoty finansowe i musi ratować się przed upadkiem…

Utrata wiarygodności

Rosnący deficyt budżetowy i dług publiczny oznacza utratę wiarygodności na świecie, na co wskazują oceny agencji ratingowych.
– Kaczyński mówił wprawdzie, że tym agencjom nie ufa, cóż z tego jednak, skoro ufa im kapitał – rozkłada ręce pani profesor. – A uciekający kapitał obcy oznacza osłabienie naszej waluty, bo euro staje się bardziej pożądane niż złotówka. To w efekcie prowadzi do inflacji, podniesienia stóp, droższego kredytu i zatrzymania inwestycji. Ot, błędne koło deficytu…
Rząd zapowiada ograniczenie deficytu. Jak to jednak zrobić, skoro prowadzi się politykę rozdawnictwa?
– Samo 500+ kosztuje 25,5 mld zł, a niedługo naszą największą bolączką stanie się obniżenie wieku emerytalnego – zapowiada ekonomistka. – Dziś dług publiczny sięga niemal biliona 50 mld zł. Oficjalny dług publiczny na osobę to ok. 27 tys. zł, choć ukryty dług jest trzy razy wyższy. Jeżeli chodzi o wzrost długu, jesteśmy w tej chwili na niechlubnym, pierwszym miejscu w Europie. Większość krajów europejskich korzysta z dobrej koniunktury i swoje zadłużenie zmniejsza.

Pan płaci, pani płaci…

Kto płaci za nasze życie na kredyt? Rzecz jasna wierzyciele, głównie zagraniczni. Ale w przyszłości zapłacimy my.
– Już rosną ceny żywności, a przez ostatnie lata Polacy odwykli od inflacji – wzdycha prof. Aneta Zelek. – Musimy się liczyć z tym, że przed końcem roku wzrosną stopy procentowe.
Spada za to wartość inwestycji, które dotąd rosły o 10 proc. rocznie.
– Pamiętacie oskarżenie Kaczyńskiego, że za spadek odpowiadają przedsiębiorcy związani z opozycją, którzy nie inwestują na złość władzy? – uśmiecha się pani profesor.
Na zakończenie wykładu ekonomistka podkreśliła, że PiS ma szczęście do dobrej koniunktury. Jednak mądrzy rządzący korzystają z takiej koniunktury, by spłacić długi i zabezpieczyć swój kraj na lata chude.
– Tymczasem u nas jak za Gierka, obowiązuje hasło, że Polska rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatnio – podsumowuje wykładowczyni. – Kaczyński powiedział, że jest w stanie zaakceptować spowolnienie, jeśli jednak nie zawrócimy z tej drogi, czeka nas scenariusz grecki. Grekom pomogła Komisja Europejska, czy jednak pomoże nam?

Apetyt będzie rósł

– Inwestorzy lubią stabilność, w tym stabilne prawo i niezawisłe sądy – wtrąca prowadzące spotkanie Katarzyna Paprocka, wiceprzewodnicząca zachodniopomorskiego KOD-u. – Tymczasem irlandzka sędzia odmówiła właśnie wydania nam przestępcy, bo jej zdaniem w Polsce nie może on już liczyć na uczciwy proces…
– Żaden normalny inwestor nie zaryzykuje swoich pieniędzy w kraju rządzonym przez „menedżerów” z PiS-u – kiwa głową pani profesor. – A nawet Morawiecki wie, że bez inwestycji nie da rady.
– Kiedy przewróci się nasz system emerytalny? – drąży dalej prowadząca
– W nieskończoność utrzymywać go się nie uda. Niewykluczone, że pewnej nocy rządzący zastąpią go tzw. „emeryturą obywatelską”, co oznacza wypłacanie wszystkim pewnej niewysokiej kwoty, np. 1000 zł – zastanawia się głośno ekonomistka.
– Czy pomysły gospodarcze Partii Razem są realizowalne? – pada kolejne pytanie.
– Razem to taka nowoczesna socjaldemokracja – odpowiada nie wprost profesor Zelek. – Domagają się zmniejszenia dysproporcji dochodów, co nie jest złe i za co zresztą nawet PiS należy pochwalić. Jednak rozwiązanie w postaci 500 + nie jest ani mądre, ani racjonalne. Apetyt będzie rósł, a pieniędzy na to świadczenie w końcu zabraknie.

Nie tylko Trump

– Ma powstać szybka trasa ze Szczecina do Koszalina, dzięki czemu z Kołobrzegu będzie się do nas jechało 25 minut – zmienia temat Katarzyna Paprocka. – Skorzystamy z tego?
– Synergia oznacza szansę – klaszcze w dłonie pani profesor. – Powstanie zespół miast, który wzmocni swoją pozycję wobec Szczecina.
– Za Gierka w Koszalinie powstał „Kazel”, co trzeba docenić – wtrąca siwowłosy mężczyzna. – Jednak dorabiało się wskaźniki do rzeczywistości.
– Nic dwa razy się nie zdarza? – pyta retorycznie Aneta Zelek. – Ależ zdarza. Sytuacja się powtarza, a nasze dzieci za to zapłacą.
– Czy protekcjonizm Trumpa nie zaszkodzi dobrej koniunkturze? – pyta nasz koordynator Tomasz Rogowski.
– Nie tylko protekcjonizm – odpowiada wykładowczyni. – Także stopy procentowe w USA, sztucznie utrzymywane na niskim poziomie, także wzrost znaczenia Chin. Kryzys przyjdzie na pewno, tylko kiedy?
– Jak przełożyć makroekonomię na skalę mikro? – zadaje kolejne pytanie radna Dorota Chałat.
– Proszę to sobie przełożyć na wzrost cen żywności czy wyższe rachunki za energię –uśmiecha się A. Zelek. – A Polacy zawsze się burzą, kiedy dostają po kieszeni…

Talmud łatwiejszy

Jak w prosty sposób ułatwić życie przeciętnemu Kowalskiemu?
– Uproszczając system podatkowy – uważa ekonomistka. – Nie jestem jakąś miłośniczką PO, ale podobała mi się propozycja 3×15 proc. Prosty system to mniej pracy przy jego uszczelnianiu. Na początku lat 90. nie mogłam pojąć, dlaczego ustawę o VAT czyta się trudniej niż Talmud…
– Potrzebujemy think tanku, który zastanowiłby się, jak mamy sobie poradzić za 5-10 lat – podrzuca pomysł Bogdan Iskrzycki. – Dziś brak nam wspólnych opracowań. Nawet dziennikarze strony demokratycznej opluwają tych, którzy poświęcają spokojne życie, by działać w opozycji. A ja podziwiam młodych ludzi w .Nowoczesnej czy Razem. Bo im się chce.
– No cóż, przed wyborami sama wspierałam .Nowoczesną, teraz jestem trochę rozczarowana – przyznaje pani profesor. – Partie opozycyjne, a i KOD są osłabiane przez konflikty personalne.
– Może muszą minąć dwa pokolenia, żebyśmy nauczyli się walczyć o wspólne dobro? – dzieli się gorzką refleksją Katarzyna Paprocka.

Milion na ulicy?

– Uczę młodych ludzi i pocieszę was, że na ogół są świadomi, co się dookoła dzieje – mówi wykładowczyni. – Tyle tylko, że wyjście z kumplami na piwo ma dla nich większe znaczenie niż jakiś Sąd Najwyższy.
– Jechałam blablacarem z pani studentem, uspokoję panią, że był po dobrej stronie mocy – uśmiecha się Katarzyna Paprocka.
– Bo większość młodych myśli racjonalnie i dostrzega wady obecnej władzy, a nawet się z nich śmieje – kiwa głową profesor Zelek. – Jednak nie za bardzo chcą wychodzić na ulicę. Zresztą każdy człowiek, który widzi, że dotychczasowe działania nie przynoszą rezultatu, w końcu się poddaje…
– Przy charakterze obecnej władzy rezultat mogłyby przynieść tylko milionowe marsze – wyraża opinię jeden ze słuchaczy.

 

Zdjęcia w tekście: Dorota Chałat

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT