Pół wieku walki o wolność – relacja ze spotkania z Krzysztofem Łozińskim

Straszą, kłamią i tworzą fikcyjny życiorys przywódcy. W ten sposób zdobyli władzę i w ten sposób budują państwo autorytarne. Ale opór społeczny rośnie.

Czy człowiek, który wszedł na siedmiotysięcznik pokona człowieka, który wspiął się na drabinkę?

Krzysztof Łoziński, ojciec-założyciel Komitetu Obrony Demokracji, przez wielu uważany za najbardziej prawdopodobnego kandydata na przewodniczącego stowarzyszenia, na zaproszenie lokalnego KOD-u odwiedził ostatnio Koszalin.
W sali Koszalińskiej Biblioteki Publicznej zebrało się blisko stu osób.

Człowiek renesansu

Gościa koszalinianom przedstawili Beata Korbak oraz koordynator Maciej Mielczarek.
Przypomnijmy, że Krzysztof Łoziński był nie tylko uczestnikiem Marca’68 i działaczem opozycji demokratycznej w PRL-u, ale także himalaistą i podróżnikiem. Jest też znawcą Azji Środkowej i Dalekiego Wschodu oraz pierwszym Polakiem, który zdobył stopień mistrzowski w kung-fu.
Napisał sporą liczbę książek i artykułów, choć sympatykom Komitetu Obrony Demokracji najbardziej jest chyba znany jako autor tekstu „Trzeba założyć KOD”.
Od 1968 r. walczę o to samo, ponieważ mój organizm pewnych rzeczy nie znosi – rozpoczął swoje wystąpienie przed koszalińską publicznością. – Tuż przed dojściem PiS-u do władzy wydałem „Raport gęgaczy”, 200 stron dokumentacji na temat knucia Kaczyńskiego i jego ludzi. Główną metodą tej formacji jest przemyślane, celowe rozpowszechnianie nieprawdy.

Kaczyński jak Kim Ir Sen

Mówca podał też przykłady zakłamanych sloganów, jak tych o „Polsce w runie”, „złej własności prywatnej”, rzekomych planach „prywatyzacji lasów” czy o „Niemcach, którzy wykupią polską ziemię”.
Tymczasem z danych statystycznych wynika, że ci straszni Niemcy kupili na razie 13 km2 ziemi, głównie na działki rekreacyjne – kpił mówca. – Na wykupienie całej Polski potrzebowaliby w tym tempie 24,5 tys.lat.
Inną metodą propagandystów pisowskich jest wykorzystywanie prawdziwych przestępstw, jak np. afery Amber Gold.
Tyle, że takich zorganizowanych grup przestępczych było sporo – zwrócił uwagę Krzysztof Łozinski. – Czymś zupełnie wyjątkowym jest natomiast SKOK z senatorem Grzegorzem Biereckim na czele. Wypompowano stamtąd 5 mld zł. Z pieniędzy tych finansowane są szczujnie i kampanie wyborcze. Kiedy tylko PiS doszedł do władzy, pan Zbyszek umorzył postępowanie w tej sprawie.
Wielu dyktatorów buduje sobie fikcyjny życiorys. Czynił tak m.in. Kim Ir Sen. Jarosław Kaczyński nie jest wyjątkiem.
Znamy np. cztery sprzeczne ze sobą wersje działalności Kaczyńskiego w sierpniu 1980 r. – śmiał się Krzysztof Łoziński. – Podobno potem zakładał „Solidarność”, choć z dokumentów wynika, że nawet się do niej nie zapisał. Sam twierdzi, że był sekretarzem Komisji Krajowej. I rzeczywiście, pracował w sekretariacie – szydził.

Szykują dyktaturę

Mówca dodał, że rzekoma „ustawa naprawcza”, będąca elementem skoku na Trybunał Konstytucyjny, została przygotowana już w 2007 r.
Już przed laty PiS przygotował także swój projekt konstytucji, w istocie wprowadzającej dyktaturę – dodał Łoziński. – Ów dokument dawał prezydentowi prawo do zmieniania ministrów i treści ustaw oraz rozwiązania Sejmu bez podania terminu nowych wyborów. Przewidywał też możliwość użycia wojska przeciwko demonstrantom. Nie przewidział natomiast prawa do strajków i zgromadzeń…
Konstytucja konstytucją, ale nawet statut PiS gwarantuje, że nikt nie może odebrać obecnemu prezesowi przywództwa w partii.
Statut nie przewiduje powołania komisji skrutacyjnej – kręcił głową Krzysztof Łoziński. – Kiedy Zbigniew Ziobro miał zostać wyrzucony i się odwołał, Jarosław Kaczyński sam liczył głosy.

Siła bezsilnych

W dalszej kolejności nasz gość odpowiadał na pytania z sali. Ktoś zapytał o sytuację w wojsku. Mówca odparł nie wprost:
Rośnie napięcie na świecie – rozpoczął. – Inwazja na Ukrainę, powstanie ISIS, mocarstwa walczące w Syrii po dwóch różnych stronach konfliktu, brutalna dyktatura w Turcji, maoiści tworzący w Nepalu przyczółek dla chińskiej armii…
Tymczasem Wojsko Polskie jest demolowane, generałowie zwalniani lub zsyłani, a minister tworzy obronę terytorialną, która posłużyć może jedynie jako ORMO.
Przecież uzbrajanie niezdyscyplinowanej i niewyszkolonej grupy ludzi o skrajnych poglądach to zachęcanie ich do atakowania innych. I nie trzeba nawet specjalnych rozkazów. Tak działały różne formacje w systemach totalitarnych, jak np. skupiająca Rosjan SS RONA, która w czasie Powstania Warszawskiego pacyfikowała Ochotę
.
Diagnoza trafna, a jakie widzi pan remedium? – zapytał siwy mężczyzna.
Mogę się tylko odwołać do eseju „Siła bezsilnych”, co oznacza, że powinniśmy robić to samo, co do tej pory – odparł Łoziński. – Prostujmy w głowach. Kaczyński myśli, że ułożył skuteczny plan, jak w szachach. Ponieważ ma jednak braki w wykształceniu, nie rozumie, że nieprzewidziane wydarzenia mogą mu ten plan zburzyć. Społeczeństwo organizuje coraz więcej różnych akcji. Do rolników stopniowo dociera, że ich ziemia stała się bezwartościowa. W końcu ruszy lawina. Pod koniec tego roku skończą się pieniądze na rozdawnictwo. Wyjście Wielkiej Brytanii z UE oznacza konieczność nowego rozdania. Unia raczej nie będzie miała motywacji, żeby jakoś szczególnie pochylać się nad rządem, który jej nie lubi.

Co z tym KOD-em?

Kto by się pana zdaniem nadawał na przywódcę całej opozycji? – zmienił nieco temat Dariusz Pawlik z KOD-u Koszalin.
Władysław Frasyniuk, gdyby chciał – odpowiedział bez zastanowienia nasz gość. – Ale przywódców się nie mianuje, sami się znajdują, jak rok temu znalazł się Mateusz Kijowski, który jeszcze pięć minut wcześniej nie wiedział, że będzie przywódcą czegokolwiek.
No właśnie, Kijowski, a co dalej z KOD-em? – zapytała słuchaczka, która na spotkanie przyjechała z Kołobrzegu. – Atmosfera jest napięta.
Aferze fakturowej zawdzięczam zaproszenie mnie do Zarządu Głównego – pokiwał głową Krzysztof Łoziński. – Zmuszono mnie, żebym ze wsi mazurskiej przeniósł się z powrotem do Warszawy – westchnął. – Rachunki Mateusza wykradł PiS albo służby specjalne. Bagno jest potworne, ale próbuję to wyprostować. Mam program naprawczy, trzeba powiększyć zarząd i zrobić porządek w księgowości. Błędy wyniknęły z braku doświadczenia, na początku był żywioł, nad którym nikt nie panował.
Nasz gość podkreślił, że ludzie powinni za ciężką pracę dostawać wynagrodzenie, a w razie potrzeby powinni mieć też do dyspozycji należące do stowarzyszenia auto czy komputer. Inaczej będą załatwiać sprzęt od zaprzyjaźnionych biznesmenów. A jednym z tych biznesmenów może okazać się agent Tomek.
Konflikty w stowarzyszeniu trzeba wyciszać, co jednak ucichną, znów ktoś je nagłaśnia – machnął ręką mówca. – A pewien działacz wciąż chodzi do mediów – dodał, robiąc aluzje do wywiadów Mateusza Kijowskiego.

Po zakończeniu wykładu ustawiła się spora kolejka osób, pragnących kupić książki Krzysztofa Łozińskiego: „Raport gęgaczy” i „Życie pod wiatr”.

 

fot. Elżbieta Skrzyniarz

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT