Potrzebujemy koalicji średnich miast

Średnie miasta są w trudnej sytuacji, a rząd robi wiele, żeby utrudnić ją jeszcze bardziej. Potrzebujemy koalicji średnich miast. W Koszalinie dyskutowano o tym we wtorek 31 lipca 2018, podczas spotkania zorganizowanego przez Ośrodek Myśli Społecznej im. F. Lassalle’a.

– Polska nie jest w ruinie – zaznaczył na wstępie Michał Sutowski z „Krytyki Politycznej”. – Jednak jest bardzo podzielona. W zapaści są małe i średnie miasta oraz Łódź. Liczba mieszkańców tych miast będzie spadać i coraz trudniej utrzymać będzie usługi publiczne – ostrzegał.
– Racja, według prognoz w 2030 r. Koszalin liczył będzie zaledwie 88 tys. mieszkańców – pokiwał głową Jerzy Kotlęga, radny wojewódzki z SLD.

Potrzebujemy koalicji średnich miast

Czy na tę ponurą wizję przyszłości jest jakieś remedium?
– Potrzebna jest koalicja małych i średnich miast – uważa M. Sutowski. – A także decentralizacja. Niemiecki Trybunał Konstytucyjny mieści się przecież w Karlsruhe, a nie w Berlinie.
– To chyba niezbyt szczęśliwy przykład – uśmiechnęła się doń Katarzyna Paprocka, wiceprzewodnicząca KOD-u Zachodniopomorskie.
– No fakt – przytaknął Michał Sutowski. – U nas były pomysły z Radomiem, ale w tym przypadku nie chodziło o decentralizację, tylko o złośliwość rządzących wobec niezależnego jeszcze wtedy Trybunału…

– PiS zabrał nam też pieniądze na trasę Koszalin-Gdańsk – przypomniał Adam Ostaszewski, radny wojewódzki z IP. – Zapewne przerzucił je tam, gdzie liczy na lepszy wynik. Samorządy nic nie są w stanie poradzić na takie zachowanie rządzących.

Fajne miejsce do mieszkania?

– Kasiu, ty jednak wróciłaś z dużego miasta do Koszalina – zwrócił się do wiceprzewodniczącej zachodniopomorskiego KOD-u moderator Michał Syska z Ośrodka Myśli Społecznej im. F. Lassalle’a.
– W sumie przez przypadek, ale nie żałuję, bo to fajne miejsce do mieszkania – uśmiechnęła się Katarzyna Paprocka. – Do Warszawy daleko, pociągi kursują kiepsko, zarobki niższe, ale za to jest ładnie, blisko nad morze, nad jeziora czy też do lasu. A kiedy mieszkałam w Poznaniu, dużo czasu musiałam spędzać za kierownicą auta, robiąc za kierowcę swojego dziecka…

– Rozwiązaniem problemu kiepskiej komunikacji mogłyby być szynobusy – podsunął Jerzy Kotlęga.

Co po PiS-ie?

– Koszalin stanie się prawdziwym centrum Pomorza, kiedy zbuduje się trasę S11 – z ław dla publiczności wstał Mirosław Surowy. – Musimy poprawić komunikację z Poznaniem, ale także z Kołobrzegiem, Darłowem, uruchomić małe porty… No i ze śródmieścia do Łabusza nie mogą jeździć cztery autobusy na dobę!

– Mieszkańcy i samorządy mogą stawiać dobre diagnozy, cóż jednak z tego, skoro są one pomijane przez rząd – włączył się do dyskusji Maciej Mielczarek z KOD-u Koszalin. – Nie da się rozmawiać o samorządzie, nie mówiąc o problemach ogólnopolskich!
– Państwo może i powinno samorządom pomóc, ale to dyskusja na przyszłość, bo dopóki rządzi PiS, nie ma nawet o czym rozmawiać – zgodziła się K. Paprocka.

– W tej chwili rząd bardziej przeszkadza, bo przerzuca na nas swoje zadania, a nie daje dodatkowych pieniędzy – wstała ze swego miejsca Małgorzata Stachowiak, zastępczyni burmistrza Białogardu. – Zwiniemy się, bo państwo jest niewydolne. Młodzi będą nadal wyjeżdżać na Zachód, gdzie zarobią sześć razy więcej.

Stwórzmy środkowopomorskie trójmiasto

– Przed laty przeprowadziłam się z Łodzi do Koszalina, skąd miałam dobre połączenia do Kołobrzegu czy Połczyna – wyjawiła Elżbieta Pawłowska, emerytowana polonistka. – Ostatnio koleżanka z Połczyna musiała do mnie jechać z przesiadkami w Białogardzie i Kołobrzegu. Nawet z Gdańska trudno wieczorem do nas dotrzeć.

– Studiuję w Szczecinie – z ław dla publiczności wstała młoda dziewczyna. – W wakacje jako jedyna wróciłam do rodzinnego Koszalina. Wieczorem wokół Rynku Staromiejskiego widzę głównie zamknięte banki i apteki. Koleżanka z osiedla Unii Europejskiej nie spotyka się z nami w centrum, bo wieczorem nie miałaby jak wrócić do siebie.

– Ja po studiach w Warszawie wróciłem do Koszalina, ale takich jak ja nie było wielu – pokiwał głową Błażej Papiernik z .Nowoczesnej. – Do Warszawy można od nas dojechać albo drogim Pendolino, albo wlokącym się pociągiem TLK. Rozwiązaniem mogłaby być szybka kolej, która przez Kołobrzeg jeździłaby na lotnisko w Goleniowie.

– Jest już dobre połączenie z Kołobrzegu do Goleniowa, więc wystarczyłaby szybka kolej do Kołobrzegu – podpowiedział Jacek Wezgraj z LK. – Generalnie powinniśmy myśleć kategoriami regionu, a nie miasta.
– Stwórzmy środkowopomorskie trójmiasto – przyklasnęła zastępczyni burmistrza Białogardu.

Bądźmy jak Wałbrzych

– Wałbrzych, który pod wieloma względami jest podobny do Koszalina, zainwestował w komunikację ze Szczawnem i Jedliną – zauważył Adam Ostaszewski.

– Jest mnóstwo książek i filmów, które mówią, jak powinno wyglądać nowoczesne miasto – przypomniała Katarzyna Paprocka z KOD-u. – A u nas wciąż panuje barierkoza, szyldoza, buduje się coraz szersze jezdnie. Czy naprawdę nie da się wygonić banków z centrum?

– Samorządowcom trudno się spotkać z wojewodą czy ministrem – Jerzy Kotlęga powrócił do polityki ogólnopolskiej. – Owszem, ministrowie przyjeżdżają, ale na zaproszenie lokalnych polityków PiS. Do tego coraz więcej rządu w samorządzie. Zabrano samorządowi Fundusz Ochrony Środowiska, zabrano Wody Polskie.

– W PRL-u dominowało myślenie neoendeckie i takie samo prezentuje PiS – przytaknął Michał Sutowski. – We wszelkich regionalizmach rządzący doszukują się albo ukrytej opcji niemieckiej, albo lokalnych układów. Powrócił skrajny centralizm.
Do tego te niewypowiedziane pogróżki, że jak nie będziemy głosować na pisowców, to nie dostaniemy pieniędzy. Jak się temu przeciwstawić?
– Właśnie poprzez porozumienie średnich miast – uśmiechnął się M. Sutowski. – Niekoniecznie Koszalina z Kołobrzegiem, także Koszalina z Lesznem.

Zaszczepieni przeciwko populizmowi

A swoją drogą, dlaczego właściwie mieszkańcy tzw. ziem odzyskanych nie głosują na partie skrajne i populistyczne?
– Ponieważ pochodzicie z różnych miejsc i musieliście wypracować pomiędzy sobą pewnie modus vivendi – odpowiada Michał Sutowski. – Postawiliście na pragmatyzm, a nie fanatyzm.
No i super. Co nie oznacza, że należy pogrążać się w błogim samozadowoleniu.

– Myślcie o regionie – podsumował moderator Michał Syska. – Nie chodzi tylko o to, żeby koszalinianie mogli dojechać do Kołobrzegu, Gdańska czy Warszawy, ale także o to, żeby po 16.00 można było dotrzeć ze Świdwina do Drawska Pomorskiego. Chociażby busem.


Zdjęcie u góry: Wśród panelistów – wiceprzewodnicząca KOD-u Zachodniopomorskie Katarzyna Paprocka. Fot.Beata Korbak

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT