Relacja ze spotkania z Adamem Michnikiem

AMSamo istnienie KOD-u to ogromny sukces

Działacz KOR-u i pierwszej „Solidarności”, więzień PRL-u i twórca „Gazety Wyborczej” dziś jest całym sercem z KOD-em.

Na spotkanie z Adamem Michnikiem przyszły tłumy mieszkańców Szczecina.
I nie tylko Szczecina, bo niektórzy słuchacze przyjechali ze Świnoujścia, Kołobrzegu czy Koszalina.

W auli Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Szczecińskiego pojawiło się około 700 osób. Spotkanie z Adamem Michnikiem zorganizował Komitet Obrony Demokracji razem z „Gazetą Wyborczą”, stąd zgromadzonych powitali wspólnie koordynatorka regionalna KOD-u Zachodniopomorskie Magdalena Filiks oraz redaktor naczelna szczecińskiego dodatku „GW” Paula Skalnicka-Kirpsza.

 

Jedna partia, jeden wódz

Rozpoczęła pani redaktor, pytając swojego szefa, czy ma poczucie porażki.
Wszak przez całe życie walczył o demokrację, a dziś władza tę demokrację rozmontowuje.
Przez dwadzieścia kilka lat Polska potykała się, ale szła we właściwą stronę – odpowiedział jej Michnik. – Tym razem porażka nie jest dziełem jakichś obcych diabłów. Sami sobie strzeliliśmy w stopę – przyznał ze smutkiem. – Znów staliśmy się państwem jednej partii i jednego wodza. Uważam, że ta porażka nastąpiła częściowo z mojej winy, ale pocieszam się, że i przyszły sukces będzie moją zasługą – zakończył, a sala nagrodziła go brawami.
A nie znudziła ci się już walka o demokrację? – zapytała przewrotnie Magdalena Filiks.
Jeśli ktoś jest nudny, to go wszystko nudzi, a jeśli jest zabawny, to wszystko go bawi – półżartem odpowiedział redaktor. – Mnie nudzi nie walka, lecz obecna propaganda, język insynuacji – dodał już poważnie. – Nudzi, bo doskonale pamiętam go z młodości, z 1968 roku. Miała być IV RP, a mamy PRL-bis.
Jak się przeciwstawić złu? – dociekała dalej Magdalena Filiks. – Wielu zarzuca KOD-owi, że robi za mało
Samo istnienie KOD-u to ogromny sukces demokratycznej Polski, sukces, którego się nie spodziewałem – odparł Michnik. – Byłem pewien, że będzie to coś chwilowego, coś w rodzaju kolejnego Occupy Wall Street, że ludzie się szybko zmęczą. Tymczasem wróciłem z USA, poszedłem na marsz w Warszawie i poczułem klimat jak z czasów pierwszej wizyty Jana Pawła II w Polsce. Ujrzałem masę fajnych ludzi, którzy nie chcieli ugiąć karku. Potem patrzyłem z zachwytem jak idee KOD-u się rozprzestrzeniają. Udowodniliście światu, że wielka część Polski nie zgadza się na to, co wyprawia PiS, nie zgadza się na łamanie Konstytucji, unicestwianie wymiaru sprawiedliwości czy skok na media publiczne. Dlatego zarówno ja, jak i cała „Gazeta” popiera waszą inicjatywę, choć Kaczyński i jego adiutanci stają na głowie, żeby przegryźć nam krtań. Wierzę, że KOD zbiorowo wytworzy klimat, w którym PiS przegra wybory. Ważną rolę powinniście odegrać już podczas zbliżających się wyborów samorządowych – zakończył.

 

Inteligencja niepokorna i nieugięta

Po tym wystąpieniu nadszedł czas na pytania z sali. Pani Joanna, członkini KOD-u, zastanawiała się, czy inteligencja znów udała się na emigrację wewnętrzną.
Dostaję szału, kiedy widzę w „Gazecie Wyborczej” facjaty Dudy, Szydło czy Kaczyńskiego – wyznała. – Niech inteligencja wymyśli coś mądrego, żeby powstrzymać te 17 proc. wyborców, którzy głosowali na PiS – apelowała.
Na jaką emigrację? Przecież KOD to ruch niepokornej inteligencji, a i my jesteśmy gazetą inteligencką – zdziwił się redaktor. – Inteligencja wyraża sprzeciw, nie wybiera się na żadną emigrację – zapewnił. – Ja sam jestem bardzo pozytywnie zaskoczony zachowaniem niektórych inteligenckich środowisk. Przez całe życie myślałem na przykład, że prawnicy to konformiści, a oni dziś udowadniają nam, że są nieugięci.
Co by pan odpowiedział Wildsteinowi, który twierdzi, że jest pan orędownikiem oligarchii? – zapytał prowokacyjnie następny słuchacz.
Jakoś nie ciągnie mnie do rozmowy z nim – uśmiechnął się na to Adam Michnik. – Gdybym jednak rozmawiać musiał, zapytałbym go, czy naprawdę widzi mnie jako obrońcę Amber Gold czy SKOK-ów. Środowisko Wildsteina wymyśla sobie jakiś swój świat i być może naprawdę w niego wierzy
Jako przykład tego wymyślonego świata redaktor podał wiarę w to, że żaden Polak nie miał udziału w zbrodniach III Rzeszy i Związku Sowieckiego.
Przecież to brednie, że wszyscy zginęli w powstaniu warszawskim – żachnął się. – Taki kult własnej niewinności ogłupia.
Norwid pisał, że nie jesteśmy społeczeństwem, lecz jednym wielkim sztandarem narodowym – podsunął pan Michał, kolejny słuchacz.
Na szczęście potrafimy jednak być społeczeństwem – odparł Michnik. – Społeczeństwem, które w czasie okupacji stworzyło państwo podziemne, które zbudowało „Solidarność”, a teraz KOD. Węgrom się to nie udało, a nam tak.

 

Ucywilizujmy zagubionych braci

Widzę analogie pomiędzy walką z PiS-em a walką z komunizmem, ale komunizm został przyniesiony z zewnątrz, a walka z PiS-em to walka bratobójcza – skonstatował ze smutkiem lekarz spod Szczecina.
Dlatego też nie chodzi o to, żeby naszych braci niszczyć, lecz o to, żeby ich ucywilizować – uśmiechnął się Adam Michnik. – Zresztą i młodzież w czerwonych krawatach z czasów stalinowskich to były nasze dzieci, a zmartwieniem dorosłych było wówczas to, jak te dzieci odzyskać.
Mówca dodał, że dziś szaleństwo ogarnęło jednak nie tylko Polskę, ale i cały świat.
Kto by jeszcze niedawno przypuszczał, że Anglicy na własne życzenie wyjdą z Unii Europejskiej, błazen zostanie kandydatem na prezydenta USA, a Putin dokona agresji na Ukrainę? – pytał retorycznie. – Dziś w swoich posadach chwieje się cały świat. Polska jest tylko elementem układanki, a język Putina stanowi wzór dla języka Kaczyńskiego.
Najbardziej zagubiona jest młodzież, która przestała wierzyć w demokrację –uznał mężczyzna ze Szczecina. – Gdzie popełniliśmy błąd i jak z tego wybrnąć?
PiS zdecydował się kupić ludzkie poparcie – Adam Michnik odpowiedział nie wprost. – Zawarł ze swoimi wyborcami niepisany układ: my wam damy kasę i pozwolimy, byście popędzili kota elitom, a wy nam nie będziecie przeszkadzali rządzić. Z kolei demokraci nie potrafili się zmobilizować przed wyborami. Sam nie przypuszczałem, że PiS jest zdolny do tak bolszewickiej bezczelności.
Zwolenników PiS jest jednak całkiem sporo – odezwał się pan Remigiusz. – Jak nawiązać z nimi dialog?
– Przekona ich tylko jedno – odparł redaktor. – Muszą sami zobaczyć, że zostali okłamani, że posłużyli za mięso armatnie dla formacji, która dorwała się do władzy.

 

Nie bądźmy rabami

Obawiam się, że ockniemy się dopiero, kiedy będziemy już bankrutami – wtrąciła słuchaczka. – Czemu nie wykształciliśmy w wolnej Polsce mądrej młodzieży? – utyskiwała.
Faktem jest, że na spotkaniach KOD-u studentów jest mało, a kiedyś uniwersytety były wylęgarnią buntu – przytaknął Michnik. – Nie mówmy jednak młodym ludziom, że są do niczego, lecz motywujmy ich pozytywnie. Rosyjski opozycjonista Aleksander Nawalny nie oskarża Rosjan, że są narodem kochających nahajkę rabów. Przeciwnie, przypomina im, że mają swoją godność, którą Putin chce im odebrać.
Wciąż nie uporaliśmy się z doprowadzeniem do rozdziału państwa od Kościoła – zmienił temat pan Mikołaj. – Czy w Polsce jest w ogóle szansa na państwo świeckie?
Taki rozdział to wymóg nowoczesności – przyznał redaktor. – Chciałbym jednak rozdziału życzliwego, bez dokuczania duchownym. Na razie widzę niepokojące procesy. Z jednej strony postępuje sekularyzacja społeczeństwa, z drugiej obawiam się, że Kościół może zamienić się w twierdzę ojca Rydzyka. A sięganie przez duchownych po mowę nienawiści musi się skończyć źle dla społeczeństwa, katolicyzmu i Kościoła. Przecież chrześcijaństwo to religia miłosierdzia…
W tym momencie ujawnił się siedzący dotąd cicho zwolennik Grzegorza Brauna, tego samego, który jakiś czas temu chciał rozstrzeliwać dziennikarzy „Gazety Wyborczej”.
Przegrał pan rząd dusz – ogłosił z tryumfem. – Widzę na tej sali starszych ludzi, a na spotkaniach z Braunem są tłumy młodzieży.
W tej sytuacji nie dziwię się, że ta młodzież jest taka zdechła, nieudolna – odpalił złośliwie Michnik.

 

Miło uśmiechnięty strażnik

Mówi pan, że Polska szła przez 27 lat w dobrą stronę – tym razem ze swego miejsca powstał dobrze zbudowany mężczyzna w koszulce ze znakiem Polski Walczącej, który przedstawił się jako narodowiec. – A przecież miliony ludzi opuściły kraj. No i dlaczego mówi pan źle o żołnierzach wyklętych?
To nie wada, lecz zasługa transformacji, że młodzi ludzie mogą jeździć do Wielkiej Brytanii czy Irlandii – nie zgodził się ze swoim przedmówcą Adam Michnik. – Proszę mi też zacytować moją wypowiedź, w której negatywnie mówiłem o żołnierzach wyklętych. A jeśli pan nie potrafi, to proszę nie insynuować.
Narodowiec chciał coś jeszcze powiedzieć, ale został przez salę wyklaskany. W tym momencie mikrofon do ręki wzięła Magdalena Filiks.
Przyszedł pan tu po to, żeby zakłócić spotkanie – zarzuciła. – Widzi pan naszego strażnika, który stoi obok pana i miło się do pana uśmiecha? – zapytała. – To razem z nim miałam iść w Gdańsku na pogrzeb „Inki” i „Zagończyka”. My musieliśmy zmienić plany, ale na pogrzebie byli nasi przyjaciele, których pańscy koledzy zaatakowali, jednego zranili. Od innych pańskich kolegów codziennie dostaję obraźliwe SMS-y. Niech się pan nie dziwi reakcji sali. Ja się pana boję.
Nie zniżajmy się do poziomu przeciwnika – zareagował na te słowa Krzysztof, drobnej budowy młodzieniec, który przedstawił się jako członek KOD-u. – Oni mówili, że koderzy przyszli na pogrzeb partyzantów, żeby „prowokować”. Pani mówi, że przeciwnicy przyszli tu „zakłócać”. A przecież siedzieli spokojnie.
Jeśli ktoś wystawia środkowy palec i fotografuje się na tle Adama Michnika, to w mojej opinii nie przyszedł jednak w dobrych intencjach – odparła sucho Magdalena Filiks.

 

Prezydent Duda nie istnieje

Tymczasem głos zabrała Elżbieta Mitas ze świnoujskiego KOD-u, która zapytała Michnika, dlaczego tyle mówi o Kaczyńskim, a nie wspomina o Dudzie.
Jak go przekonać, by nie słuchał prezesa? – zastanawiała się.
Nie polemizuję z prezydentem Dudą, bo nie można polemizować z czymś, co nie istnieje – uśmiechnął się na to redaktor. – To nie prezydent państwa, lecz rezydent Kaczyńskiego. Przecież miał sto okazji, żeby się przeciwstawić. I nie wymagało to szczególnej odwagi. Wystarczyło przestrzegać Konstytucji. Nie będę się wypowiadał serio o Dudzie, bo trzeba by mieć w sobie wiele okrucieństwa, żeby to czynić.
W szkołach jest ONR, kłamstwo i nienawiść, nie ma natomiast KOD-u – kolejny słuchacz powrócił do przerwanego wcześniej wątku. – Będziemy mieli stracone pokolenie – martwił się.
Szkoła w czasach PRL-u była jeszcze gorsza, a młodzież się jednak obroniła – przypomniał Michnik. – I tym razem młodzi ludzie prędzej czy później zorientują się, że PiS i narodowcy to obciach.
Już po spotkaniu jeden z koderów zapytał gościa, czy pojawi się 24 września na demonstracji KOD-u w Warszawie.
Jakże mógłbym nie przyjść? – zdziwił się redaktor. – Przecież demonstracja odbywa się z okazji rocznicy powstania KOR-u.

Autorem wszystkich zdjęć jest Michał Koz

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT