Reżim boi się już tylko KOD-u

Stępień w KoszaliniePrawo już nie funkcjonuje, rządzący posługują się nagą siłą.
Kiedy stracą władzę, będziemy musieli odbudować zniszczone przez reżim instytucje państwa prawa
.

Sala w gmachu Centrum Kultury 105 pękała w szwach; musieliśmy dostawiać kolejne krzesła.
Na spotkanie z byłym prezesem Trybunału Konstytucyjnego Jerzym Stępniem przyszło ok. 200 koszalinian.

 

 

Grać jazz na saksofonie

Przypomnijmy, że gość KOD-u Koszalin to działacz opozycji z czasów PRL-u, w stanie wojennym internowany przez juntę generałów. Przez wiele lat orzekał jako sędzia nie tylko w Trybunale Konstytucyjnym, ale także w sądach powszechnych.
Bardzo bym chciał nie jeździć już po Polsce z wykładami, tylko grać jazz na saksofonie – rozpoczął swoje wystąpienie Jerzy Stępień. – Nie mam jednak wątpliwości, że sytuacja jest alarmująca. Filozof prawa Hans Kelsen mawiał, że konstytucja bez sądu konstytucyjnego to tylko zbiór pobożnych życzeń. Ja bym to porównał do kodeksu karnego bez policji.
Mówca sypał dykteryjkami. Przypomniał m.in. dowcip z lat 60. XX w.: „Dlaczego nie ma katedry prawa konstytucyjnego? Bo nie ma przedmiotu”. Chodziło rzecz jasna o to, że w PRL-u także Konstytucja formalnie obowiązywała, ale de facto stanowiła tylko zbiór pobożnych życzeń.
Takie instytucje, jak Trybunał Konstytucyjny czy rzecznik praw obywatelskich powołano dopiero u schyłku minionego systemu, ponieważ domagała się tego „Solidarność” – przypomniał sędzia Stępień. – W latach 2005 – 2007 bracia Kaczyńscy próbowali ograniczyć rolę Trybunału, ale wtedy nie mieli większości w Sejmie i ostatecznie wycofali się z tych pomysłów.

Koniec państwa prawa

Tym razem Jarosław Kaczyński zdobył pełnię władzy, choć zdaniem prezesa Stępnia lider PiS-u doskonale zdaje sobie sprawę, że władza ta wpadła mu w ręce przez przypadek. Pomimo to Kaczyński sięgnął po nią bez żadnych zahamowań.
W nowym rządzie znalazł się skazany nieprawomocnym wyrokiem Mariusz Kamiński, a prezydent Andrzej Duda go ułaskawił – przypomniał J. Stępień. – Innymi słowy ułaskawił niewinnego. Prof. Andrzej Zoll uznał, że już wtedy skończyło się państwo prawa. A przecież jeszcze w pierwszej RP powiadano „Lex est rex”, czyli „Prawo jest królem”.
Ale kandydatka na prezydenta Magdalena Ogórek chciała pisać prawo od nowa – wtrącił prowadzący spotkanie radca prawny Aleksander Bolko.
Prawo kształtuje się odwiecznie – uśmiechnął się na to sędzia Stępień. – Funkcjonują w nim niepisane zasady, jak „Lex retro non agit”, czyli „Prawo nie działa wstecz”. Zdaniem prof. Sławomiry Wronkowskiej zasadę tę w prawie polskim można wyinterpretować już ze statutów uchwalonych w czasach Kazimierza Wielkiego.

Ustawy są jak puzzle

Prawo można oczywiście zmieniać, ale zgodnie z regułami. Ustawy są niczym klocki w puzzlach, które muszą pasować do najważniejszego klocka – konstytucji. Sąd konstytucyjny to brakarz, który wyłapuje klocki niepasujące.
Ustawodawca, który nie stosuje się do tych reguł, zachowuje się niczym słoń w składzie porcelany i w efekcie powoduje chaos – westchnął prelegent.
Podobny chaos zdaniem mówcy może spowodować też sędzia, który np. nie przyjdzie na rozprawę, bo wierny jest nie prawu, lecz Prawu i Sprawiedliwości.
Oczywiście parlamentarzyści i sędziowie to niejedyny filar, na którym opiera się prawidłowo funkcjonujące państwo demokratyczne – zastrzegł Jerzy Stępień. – Drugim filarem jest służba cywilna. Wzorem w tym względzie powinny być dla nas takie państwa jak USA czy Wielka Brytania.
Zasada fachowości powinna zresztą obowiązywać w całej strukturze państwa. Sędzia Stępień napomknął o Zbigniewie Ziobrze, który jako minister zemścił się na prokurator Małgorzacie Wilkosz-Śliwie, tej samej, która kiedyś uznała, że Ziobro nie nadaje się do pracy w prokuraturze. A także o spółkach skarbu państwa obsadzanych na zasadzie TKM.
Innymi słowy zanegowano podstawowe zasady prawa, prawo stało się fikcją, pozorem, pozostała naga siła – skonstatował ze smutkiem prezes Stępień. – Jak w filmie „Miś”, gdzie jeden z bohaterów miał numerek do szatni, ale i tak nie dostał płaszcza. Owszem, nadal istnieje parlament, ale parlament istnieje też i w Rosji – dodał z gorzką ironią.

Historia niczego nie uczy

Jakie konsekwencje czekają prezydenta, który nie przyjął ślubowania od legalnie wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego? – zmienił nieco temat mecenas Bolko.
Nieprzyjęcie ślubowania to delikt konstytucyjny, który może zaprowadzić prezydenta przed Trybunał Stanu – ostrzegł sędzia Stępień. – Natomiast poseł Kaczyński może odpowiadać przed sądem powszechnym za podżeganie do przestępstwa urzędniczego.
Jeden ze słuchaczy, pan Andrzej z Koszalina, zapytał prelegenta, czy jego zdaniem Antoni Macierewicz może wypowiedzieć wojnę Rosji.
Czy jest jakaś możliwość, żeby ministra przebadać psychiatrycznie? – dociekał.
Boję się, że Putin pomaszeruje na Ukrainę, a nasze wojska ruszą wtedy na Lwów – przyznał J. Stępień. – Przecież w 1938 r. rozebraliśmy z Hitlerem Czechosłowację. Niestety, młodzi ludzie już nie pamiętają, jak źle się to dla nas skończyło – westchnął.
Jak powstrzymać szaleństwo?
Rządzący boją się tylko KOD-u – wyraził ocenę mówca. – Co robić? To samo co opozycja w latach 70. i 80. – pomagać prześladowanym.
Dlaczego pisowcy z taką łatwością niszczą naszą Konstytucję? – zapytał kolejny słuchacz. – Czyżby była tak kiepsko napisana?
Każdy akt normatywny ma jakieś luki – odparł prelegent. – Każdy też może być złamany. Wszak w prawie karnym obowiązuje norma „Nie zabijaj”, a jednak zdarzają się mordercy.

 
Nagranie spotkania:


 

Galeria zdjęć:

fot. Adam Nadolny

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT