Trzeci nadzwyczajny zjazd delegatów KOD-u – 17 i 18 listopada 2018

PiS buduje UB państwo, czyli uzurpatorskie państwo bezprawia. Jak z tym bezprawiem walczyć? Z pewnością nie garbić się i nie chować głowy. I nie odpuszczać.

To był mój drugi zjazd KOD-u. Na tym toruńskim, w maju 2017 r. byłem jako kandydat, na warszawskim w listopadzie 2018 r. – jako delegat. Na tym pierwszym był duży stres, bo ważyły się losy Stowarzyszenia po aferze fakturowej.
Ale i duży entuzjazm, kiedy Mateusz Kijowski z kretesem przegrywał kolejne głosowania, aż wreszcie zrezygnował z kandydowania na przewodniczącego. Była zimna niechęć, bo w czasie przerw w obradach ludzie Kijowskiego mijali nas, nie patrząc nam w oczy i udając, że nas nie znają.

Krytyczni demokraci

Obradowaliśmy w miejscu historycznym Fot. Jacek Różycki, KOD Opolskie

Na zjeździe listopadowym było zniechęcenie, gdy padały propozycje grożące nam stratami wizerunkowymi, a przepadały te, które usprawniłyby działalność Stowarzyszenia. Ale w kolejce po kawę rozmawialiśmy ze sobą normalnie.

Listopadowy zjazd odbywał się w historycznym miejscu – Reduta Banku Polskiego to gmach, w którym powstańcy warszawscy bronili się przed siłami okupanta. Na ulicy witał nas symbol Polski Walczącej, a wewnątrz budynku flagi i banery KOD-u.

Symbolika piękna, mniej piękna była jednak frekwencja, czasami na granicy quorum. Lub nawet, pod koniec dnia, lekko poniżej tej granicy.
Właśnie obawą o brak quorum motywowano wniosek o zmianę porządku obrad. Chodziło o to, by najpierw głosować w sprawie ewentualnych zmian statutu, a dopiero potem w sprawach programowych.
– I statut, i program wymagają uchwał. Oraz quorum – odparła na to wiceprzewodnicząca KOD-u Magdalena Filiks. – Przyjmijmy zaproponowany porządek.
I tak też się stało, stosunkiem głosów 2:1.

Wykład prof. Bartłomieja Nowotarskiego Fot. Jacek Różycki, KOD Opolskie

Zaraz po głosowaniu rozpoczął się wykład prof. Bartłomieja Nowotarskiego.
– Dziś, po wyborach samorządowych, jesteśmy już w lepszej sytuacji – rozpoczął mówca. – Przez ostatnie trzy lata Polacy dowiedzieli się też, jak ważna jest Konstytucja i Trybunał Konstytucyjny. Zadaniem KOD-u jest zbudowanie sił broniących demokracji, zarówno wśród elit, funkcjonariuszy publicznych, jak i w samym społeczeństwie.
Chodzi o to, żeby ludzie bronili demokracji z przekonania, ale i o to, żeby pewne zachowania były w dobrym guście. A także o kaskadowe naśladownictwo. To już się dzieje, np. prezydenci niektórych miast wieszają banery z Konstytucją.

Profesor wyraził też pogląd, że zderzenie cywilizacji to nie konflikt Zachodu ze światem islamu, lecz państw demokratycznych z niedemokratycznymi.
Przy czym wrogami demokracji mogą de facto stać się tzw. „krytyczni demokraci”, czyli zwolennicy wyborów, którzy bagatelizują łamanie Konstytucji, bo chcą zmian. Mówca szacował, że w Polsce 2015 r. takich ludzi było 20-25 proc. Dla porównania w Wenezueli jest ich ponad 70 proc.

– PiS buduje UB państwo, czyli uzurpatorskie państwo bezprawia – kontynuował B. Nowotarski. – Chce rządzić bez końca, zastraszając oponentów i zakłamując rzeczywistość. Pragnie rządów mniejszości udającej większość i budowy nowej, popierającej władzę klasy średniej.
Jak z tym walczyć? Obalając mity, którymi karmią nas rządzący.
– I to się po części udaje, bo przecież tzw. „gorszy sort” okazał się lepszy: zdobył większość miast – podsumował mówca. – Niestety, większość milenialsów kupiło mit, że bezpieczeństwo równoznaczne jest z zamykaniem się we własnych granicach, czyli z dawno skompromitowanym hasłem „Polska dla Polaków”. Nie odpuszczajmy, nadal brońmy zarówno Polski otwartej, jak i niezależności sędziów – apelował.

Bądźmy jak drożdże

No dobrze, a co po PiS-ie?
– Dzisiejsze partie demokratycznie identyfikują się przez antypisowość – zauważył Jędrzej Ochremiak z Mazowsza. – Czy po dojściu do władzy wycofają się z rozwiązań antydemokratycznych, które wprowadził PiS? KOD musi na to naciskać.

– Ale co zrobimy, jeśli PO będzie łamać zasady demokratyczne? Wyjdziemy na ulice razem z pisowcami? – miał wątpliwości Kuba Karyś, przewodniczący Podkarpacia.

– Zanim staniemy się Komitetem Odbudowy Demokracji, brońmy tej demokracji – wstała ze swego miejsca Zofia Sanejko, także z Mazowsza. – Szanujmy nasze różnice światopoglądowe i bądźmy jak najszerszym ruchem. Bądźmy jak drożdże i pobudzajmy do rozwoju społeczeństwo obywatelskie. Bądźmy też szybkim gepardem, a nie powolnym słoniem.

– Nie żyjemy w próżni, populiści to problem całej Europy i USA – zwróciła uwagę przewodnicząca KOD-u Mazowsze Kinga Łozińska. – Ruchy podobne do nas są w całej Europie. Budujmy z nimi współpracę, stwórzmy zespół ds. kontaktów międzynarodowych.
– Ale taki zespół istnieje od dawna, sama w nim jestem – zdziwiła się Natalia Tarmas z Zarządu Głównego. – Zapraszam chętnych, można dołączać.
Wydawałoby się, że po tej informacji propozycja powinna zostać wycofana. Nie została jednak, co więcej delegaci przegłosowali powołanie drugiego zespołu ds. kontaktów międzynarodowych. Na szczęście już po głosowaniu okazało się, że w tym momencie zabrakło quorum.

Uznania nie znalazła natomiast propozycja Radomira Szumełdy z Zarządu Głównego, by KOD wystartował w wyborach. W ramach jak najszerszej koalicji demokratycznej.
– Za rok rozstrzygać się będą losy Polski, a tym samym i Europy – rozpoczął Radomir. – Jeśli PiS wygra, czekają nas cztery lata jeszcze trudniejszej walki. A już dziś ludzie są zmęczeni. Natomiast wielka koalicja z udziałem KOD-u może wygrać w sposób wyraźny. Dla demokratycznego elektoratu organizacje społeczne są bardziej wiarygodne niż partie.

– Nie możemy wystawiać kandydatów, bo stracimy reputację – wyraził obawę Mirosław Michalski, przewodniczący regionu łódzkiego. – W Pabianicach opozycja poszła do wyborów razem i PiS stracił 40 proc. mandatów w Radzie Miasta. Dodatkowych 10 kandydatów z KOD-u nic by tu nie pomogło.

– Dziś KOD to w Pabianicach ktoś – pokiwała głową Jolanta Gałkiewicz z Łódzkiego. – A to my kreujemy to, jak ludzie nas postrzegają. Ludzie przyjdą do organizacji, która jest silna. Nie przyjdą do kogoś, kto się garbi, chowa i mówi: „Kopnij mnie w tyłek”. Za często występujemy no logo, sami prowadzimy KOD na peryferia – ostrzegała.

– Zanim się ziemię zasieje, trzeba ją użyźnić, skruszyć beton pisowski – nawoływał Piotr Pawłowski z Podhala. – Działać na prowincji, w małych miejscowościach, ale nie startować w wyborach. Możemy stawiać warunki partiom, dopóki sami nie staniemy się partią.

– Nie bądźmy schizofrenikami – poprosiła Magda Filiks. – Według niektórych pójście po władzę to coś złego, ale słyszałam też krytykę, że za mało koderów startowało w wyborach samorządowych. A koderów przecież zaproszono na listy, bo mieli logo KOD-u.

– Gdybyśmy jednak startowali oficjalnie, jako kandydaci KOD-u, i licznie dostali się do samorządów, może nie byłoby teraz oburzających koalicji z PiS-em –zastanawiał się Bartłomiej Piotrowski z Górnego Śląska. – Czy stałoby się coś złego, gdyby w Sejmie było koło KOD-u? Ktoś w końcu musi posprzątać po pisowskich złodziejach.

Udało się narozrabiać

Jedno z głosowań Fot. Jacek Różycki, KOD Opolskie

Ostatecznie jednak propozycja Radomira przepadła. Delegaci obawiali się, że KOD przekształci się w partię. Choć przecież wnioskodawca wyraźnie zastrzegał, że takiej możliwości nie ma.

– Wiele osób postrzega nas jako tych, którzy chcą powrotu PO – przypomniał tymczasem prof. Krzysztof Podemski z Wielkopolski. – Potrzebny jest manifest, w którym powiemy jakiej Polski chcemy. A chcemy państwa demokratycznego, solidarnego, praworządnego, dbającego o rodzinę, sprawiedliwego, racjonalnego, świeckiego. Dbającego o rozwój gospodarczy, przyjaznego dla obywateli, samorządnego, otwartego na świat.

– Przed nadchodzącymi wyborami znów potrzebne będą akcje profrekwencyjne i praca nad jednoczeniem opozycji – przewodniczący KOD-u Krzysztof Łoziński zwrócił uwagę na rzeczy bardziej przyziemne. – Łatwo nie będzie, bo władza zawłaszczyła media publiczne, a kto ma media, nie musi nawet fałszować wyborów. A co po wyborach? Próba zamachu stanu, budowa państwa mafijnego to ciężkie przestępstwa. Bezkarność oznacza groźbę recydywy. Trzeba więc będzie ścigać pisowców za konkretne przestępstwa, włącznie ze sprawstwem kierowniczym.

Tort na trzecie urodziny KOD-u Fot. Małgorzata Lech-Krawczyk, KOD Dolnośląskie

Tymczasem wiceprzewodnicząca Magdalena Filiks wróciła do wyborów samorządowych, przekazując nam podziękowania od Fundacji Batorego, z którą KOD współpracował w ramach Obywatelskiej Kontroli Wyborów.
– Gratulacje przede wszystkim dla Małopolski, która miała najwięcej profesjonalnych obserwatorów – skłoniła się.
– W 90 proc. obserwatorami byli koderzy, choć w akcji wzięli też udział aktywiści Kampanii Przeciw Homofobii, Akcji Demokracja i inni – dodała Małgorzata Lech-Krawczyk z Zarządu Głównego. – Chcemy z nimi współpracować także i w przyszłości – zapewniła.

Nadszedł czas na przerwę, w czasie której wniesiono na salę tort z logiem KOD-u. Minęły bowiem właśnie trzy lata od napisania przez Krzysztofa Łozińskiego słynnego artykułu pt. „Trzeba założyć KOD”.

– Trochę udało mi się narozrabiać – uśmiechnął się K. Łoziński, gdy delegaci częstowali się tortem. – Ale bez was nie udałoby mi się nic.

– Trzy lata temu utworzyliśmy KOD licząc na to, że jedną wielką manifestacją powstrzymamy niszczący Polskę PiS – przypomniał sekretarz KOD-u Jarosław Marciniak. – To było oczywiście niemożliwe. Dziś powinniśmy zaproponować znowelizowaną ustawę o partiach. Bez systemu D’Hondta, z trzyprocentowym progiem, ze zmianą zasad finansowania.

Sąd kadłubowy

Tymczasem trzech delegatów zgłosiło projekt uchwały o przystąpieniu KOD-u do Kongresu Obywatelskich Ruchów Demokratycznych. Ze względów etycznych i wizerunkowych propozycję uznano za nie do przyjęcia: KORD kojarzy się m.in. z nazwiskami Mateusza Kijowskiego i Konrada Materny.

W tym przypadku decyzja zjazdu była oczywista, zdumiewające było natomiast to, że większość delegatów nie zgodziła się także na podniesienie składki z 10 na 20 zł. I to w sytuacji, gdy obecne składki nie pokrywają 60 proc. kosztów stałych działalności Stowarzyszenia.

W dalszej kolejności prof. Ludwik Turko zaprezentował trzy propozycje dotyczące uzupełniania wakatów we władzach Stowarzyszenia.
– Pomyślmy praktycznie – poprosiła Magda Filiks. – W moim regionie w sądzie koleżeńskim było pięć osób, teraz są trzy. Czy mam zwoływać walne za kilka tysięcy złotych, żeby uzupełnić dwa wakaty?
Praktycznym rozwiązaniem byłoby przyjęcie jednego z tych trzech wniosków, zgodnie z którym wakaty we władzach regionalnych można uzupełniać poprzez kooptację, o ile braki nie przekraczają połowy składu.

Niestety, Włodzimierz Ciejka z Mazowsza wniósł o odrzucenie wszystkich trzech propozycji, a zdecydowana większość delegatów się z nim zgodziła. Skład sądu koleżeńskiego w regionie zachodniopomorskim pozostanie więc nieuzupełniony. Padła wprawdzie dość kuriozalna propozycja rozwiązania tego problemu poprzez likwidację sądów regionalnych, ale i ona przepadła.

Przyjęto za to wniosek, by grupy lokalne można było powoływać już wtedy, gdy w ich skład wchodzić będzie nawet pięć osób. W kuluarach wyrażano obawę, że ułatwi to dzielenie się grup, w których dochodzi do sporów personalnych.

Małopolscy koderzy zaproponowali też usamodzielnienie finansowe regionów.
– Chodzi np. o darowizny dla regionu – tłumaczyła Ewelina Pytel z Małopolski.
– Półtora roku temu sam Krzysztof Łoziński pisał o samodzielności regionów – przypomniał inny delegat.
– Samodzielność finansowa regionów to zwiększenie kosztów działalności Stowarzyszenia – zwrócił uwagę K. Łoziński. – A półtora roku temu mieliśmy o wiele więcej pieniędzy.

– Małopolska udźwignie samodzielność finansową – przekonywał Bartłomiej Swaczyna.
I większość delegatów przekonał, ale to nie wystarczyło. Do zmiany statutu potrzebna jest bowiem większość dwóch trzecich.

I na tym właściwie obrady się zakończyły, bo zabrakło quorum. Bez niego delegaci mogli tylko przegłosować przerwanie zjazdu.


Zdjęcie u góry: jedno z głosowań. Fot. Jacek Różycki, KOD Opolskie

Share Post
No comments

LEAVE A COMMENT