Krajowa Rada Sądownicza jest jedną z instytucji zapewniających niezależność sądów od polityków.

Niezależność tę gwarantuje sposób wyboru członków KRS, których większość – bo piętnastu – wybierają sami sędziowie.

To w rękach KRS jest klucz do awansowania lub degradacji poszczególnych sędziów, bo to właśnie ta instytucja:

  • powołuje na stanowisko sędziego;
  • powołuje sędziów w Sądzie Najwyższym, Naczelnym Sądzie Administracyjnym, sądach powszechnych, wojewódzkich sądach administracyjnych i sądach wojskowych.

 

Zaproponowana przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę zmiana sposobu wyboru członków KRS-u w sposób oczywisty prowadzi do podporządkowania KRS politykom.
Gdyby propozycje ministra weszły w życie, wtedy o tym, kto zostanie kandydatem na sędziego i kto awansuje będą decydować osoby nominowane przez obecną sejmową większość.
Kariera sędziów będzie zatem uzależniona od ich uległości wobec rządzących, a to na pewno nie zlikwiduje patologii w polskich sądach, a tylko tę patologię pogłębi.
Politycy obozu władzy uzyskają wpływ na działalność sądów i zagwarantują sobie korzystne dla siebie wyroki. Podporządkowanie politykom prokuratury już uczyniło ich bezkarnymi, o czym najlepiej świadczy fakt, że prokuratura nie wszczęła śledztwa w sprawie kolizji spowodowanej przez ministra Antoniego Macierewicza, który uciekł z miejsca wypadku.
Podporządkowanie sobie sądów przez obecną władzę postawi ją jeszcze bardziej ponad prawem i obywatele czy instytucje wchodzący w spór prawny z politykami obozu rządzącego będą z góry na straconej pozycji.
Każdy sędzia będzie bowiem wiedział, że jego praca zostanie oceniona przez osoby delegowane do KRS przez obecnie rządzącą większość sejmową.

Celem zaplanowanej przez PiS zmiany jest wprowadzenie do Rady dodatkowego zgromadzenia, którego członkowie będą wybierani przez parlament, czyli przez polityków.
To właśnie to zgromadzenie będzie miało decydujący wpływ na decyzje Rady.
Po wprowadzeniu zmiany to politycy zatem określą, kto zostanie kandydatem na sędziego i który sędzia awansuje, a który zostanie przeniesiony do sądu niższej instancji.
Takie rozwiązanie godzi w Konstytucję, której artykuł 186 mówi, że KRS „stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów”, a parlament wybiera tylko 6 członków KRS-u (4 posłów i 2 senatorów).
Co więcej, minister chce, ażeby kadencja (obecnych) członków KRS zakończyła się po trzech miesiącach od wprowadzenia ustawy. To również stoi w sprzeczności z Konstytucją, w której w artykule 187 zapisano, że kadencja członków KRS ma trwać 4 lata.

Tak więc proponowana ustawa jest kolejnym zamachem rządzących na Konstytucję. Dodatkowo, według nowej ustawy KRS będzie musiała przedstawić dwóch kandydatów, co oznacza, że prezydent z dwóch osób będzie mógł wybrać tę bardziej posłuszną.

Dlatego wszyscy obywatele powinni przeciwstawić się próbom ubezwłasnowolnienia Krajowej Rady Sądowniczej przez polityków.
Pamiętajmy, że każdy z nas może paść ofiarą niesprawiedliwego wyroku podyktowanego przez polityka czy partię.
Nie pozwólmy, by sądy stały się narzędziem władzy polityków.

 >

napisał: Filip Przytulski

grafika: Tomasz Rogowski