Trybunał Konstytucyjny jest tym, czym: sąd karny, prokuratura i policja razem wzięte są dla kodeksu karnego.
Jeśli ich nie będzie, to mimo, że kodeks karny istnieje, to przestępstwa pozostaną bezkarne.

Identycznie jest z Trybunałem Konstytucyjnym, jeśli nie ma takiego sądu, który gwarantuje przestrzeganie Konstytucji, to praktycznie Konstytucji nie ma.

Skoro więc rządzącym udało się spacyfikować Trybunał Konstytucyjny, to tym samym żyjemy w kraju bezprawia.

I nie dotyka ono bynajmniej tylko „oderwanych od koryta elit”.

Kilkanaście miesięcy temu ten tak opluwany przez reżym trybunał orzekł, że sprzeczna z Konstytucją jest żenująco niska kwota wolna od podatku i nakazał jej podwyższenie od 2017 r.
I tylko to orzeczenie TK zmusiło PiS do podniesienia tej kwoty, choć w sposób nadal daleki od oczekiwań i nie bez prób wywinięcia się z tego obowiązku.
Drugi przykład, to wydany przez Trybunał Konstytucyjny zakaz eksmisji na bruk. W tym przypadku Trybunał orzekł, iż obowiązkiem państwa jest zapewnienie każdemu eksmitowanemu „minimalnych gwarancji” poprzez zapewnienie mu odpowiedniego lokalu, a państwo (za pośrednictwem gminy) ma zapewnić ochronę przed bezdomnością.
A to tylko dwa z wielu przykładów…

Jeśli więc rządzący przymierzają się do łamania Konstytucji lub ratyfikowanych przez Polskę konwencji międzynarodowych, to najpierw musieli sparaliżować Trybunał Konstytucyjny.
Najpierw prezydent nie zaprzysiągł trójki sędziów TK, wybranych legalnie przez poprzedni Sejm.
W zamian, chyłkiem po nocy, odebrał przysięgę od trojga posłusznych nowej władzy uzurpatorów.
Następnie pani premier przez rok odmawiała publikowania niewygodnych dla nowej władzy wyroków Trybunału. Nie miała do tego prawa, ale to zrobiła.
W końcu, gdy dobiegła końca kadencja niezależnego Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, prezydent powołał na jego miejsce osobę, która nie jest nawet sędzią tego trybunału, bo powołano ją łamiąc prawo na miejsce wcześniej już zajęte. A na domiar złego w sposób niezgodny z obowiązującą procedurą. W ten sposób na czele organu, który ma kontrolować rządzących, postawiono osobę całkowicie im podporządkowaną.
Reżim uzyskał całkowitą, bo niekontrolowaną władzę, a Polska przestała być demokratycznym państwem prawnym.

 

tekst i grafika: Tomasz Rogowski